Wigilia nietradycyjna, czyli Wegilia.

Pomyliłby się ktoś, kto by powiedział, że było wstrzemięźliwie, bo było tak smacznie i tak długo przy stole, że wstrzemięźliwie być nie mogło. Jest południe pierwszego dnia świąt, a ja jeszcze nie jestem głodna. Dzięki kochanym pieskom, udało się odbyć wczoraj dłuższy ale skromny spacerek, skromny, bo nasze władze wyremontowały nam park, po czym go zamknęły na noc, więc nocną porą nie można pospacerować. Niby dla nas ten park, a nie dla nas.

Ale do rzeczy. Teraz będą zdjęcia.
Zupy grzybowej nie sfotografowałam, bo za późno doznałam olśnienia, że powinnam to uwiecznić. Najpierw złożyliśmy sobie ogólnie życzenia, a potem ją zjedliśmy. Zdjęcia niepozorne, bo ciemno i skupiona byłam raczej na wspólnym spędzaniu czasu, jedzeniu i rozmowie.

Bardzo udana Wigilia, jedna z lepszych w moim życiu. Wszystkich potraw nie opisuję, bo to bez sensu, tylko te oryginalne i nietypowe.

weg001

Sałatka jarzynowa klasyka, tyle że majonez zrobiłam z całego awokado, 5 ziemniaczków, soli, pieprzu, soku z jednej cytryny i łyżki musztardy.

weg06

A tu pita dla bezglutenowca, mąka gryczana plus sól plus patelnia do naleśników.

weg03

Hummus był niezwykły, w trzech smakach, w tym również klasyczny i ostry jak najostrzejsze chili.

weg05

Deser przywędrował do nas od zaprzyjaźnionej producentki bezglutenowych wegańskich tortów, bardzo pyszny, serio, gdyby nie to że mam ograniczone możliwości połknęłabym wszystko, no ale jestem strasznym obżartuchem.

 

Oto torcik jeszcze w pudełeczku

tort

Niewiele się napracowałam, bo moim dziełem była tylko sałatka i obranie pomarańczek.

weg04

Na stole tarzały się jeszcze ze trzy rodzaje pieczywa, przepyszne kolorowe oliwki w ziołach, ananas i różne herbatki. Zapomniałam o podaniu gorzkiej czekolady.

Wszystkiego Dobrego

Drodzy Czytacze.

Świąteczne smaki

Nieużywany przepis, ale podam, bo warto chyba. Zupcia idealna dla wegusków. Nie robiłam nigdy. Zdjęcie pożyczam z netu, co by efektownie było i powiało „starożytnością”. Zachęcam do testowania przepisu nie tylko w święta.
U Ćwierczakiewiczowej czytamy:
Funt migdałów słodkich, 10 gorzkich, oparzyć, obrać z łupin, usiekać bardzo drobno, a następnie uwiercić w donicy, skrapiając wodą lub mlekiem, żeby olejku nie puściły. Wlać w tę masę dwie kwarty gotowanej wody, wymieszać i przecisnąć przez serwetę lub gęste sito, miazgę jeszcze raz przetłuc, nalać trochę tego samego odwaru i jeszcze raz wycisnąć przez serwetę. Włożyć pół funta, nawet trzy ćwierci cukru miałkiego i wymieszać. Osobno zaś ugotować na sypko ryż na mleku, lub na wodzie. Jeżeli zupa ma być do suchego postu to z cukrem, cynamonem i rodzynkami bez pestek, włożyć w wazę i rozebrać zupą. Taka zupa może być podawana na ciepło lub na zimno. Prawdziwa migdałowa zupa czyli orszadowa, robi się zawsze na wodzie. Proporcja na 6 lub 8 osób.”

Można dodać mleka sojowego, rzecz jasna. Poza tym zamiast tych wszystkich ściereczek i wyciskań wystarczy maszyna do robienia mleka. Jeśli ktoś nie ma takowej – blender i nieśmiertelna. ściereczka. Kombinować można, ile się da, byle efekt był.

Nasza wigilia

Tego dnia ciemność ponosi klęskę, świat się staje jednym, zwierzęta i ludzie rozmawiają wspólnym językiem, zmarli bliscy siadają z nami do stołu, przypominają się, uważnie celebrujemy wspólną obecność. Ostatecznie demony poniosą klęskę i świat odrodzi się na nowo.

W tym roku spacer po wigilii był ciepły i nie trzeszczał pod stopami.

DSC02312 - Kopia

Lubię te pomarańczowe, gorące nasycone klimaty, dlatego obrus był wykreowany z plażowego pareo.

Potraw za dużo nie było, ale za to były pyszne – barszcz z buraków, z prawdziwego buraczanego kwasu, różnych podstawowych jarzyn i jabłuszka. Część jarzyn zblendowałam i dodałam do wody z jarzyn, miało to swoistą gęstutę i bardzo nasycony smak.
Bigos był wg tradycyjnego re6eli0wego przepisu (tu on jest), chociaż tym razem dodałam paczkę tofu uduszonego z przyprawą do wieprzowiny, leniwie zastosowałam przyprawę do bigosu i pod koniec gotowania dodałam pokrojone drobno jabłuszko – to dodaje niezwykłego waloru bigosowi.
Był kompot z prawdziwych zamrożonych w lecie śliwek, z suszonych i z jabłek, zagęszczony zblendowaną tapioką, przyprawiony cynamonem, goździkami i wanilią.
Był prawdziwy żytni na zakwasie chleb, sałatka włoska z samodzielnie zrobionym wegańskim majonezem z ziemniaka, wegański topiony serek do posmarowania chleba.

Jedyne wolne miejsce w pokoju zajęła nadprogramowa lodówka, którą przystroiłam odświętnie ;) zamiast choinki

Jedyne wolne miejsce w pokoju zajęła nadprogramowa lodówka, którą przystroiłam odświętnie 😉 zamiast choinki

Nieodzowny świąteczny rekwizyt

Nieodzowny świąteczny rekwizyt. Święta Bożego Narodzenia od zawsze kojarzą mi się z pomarańczami i mandarynkami. Kiedyś rzucano je do sklepów głównie przed świętami i były niesłychaną atrakcją. Teraz – akurat jest sezon. Tak naprawdę jest to też trochę Święto Pomarańczy.

Barszczyk mniamalny

Barszczyk mniamalny

Więcej nie zrobiłam nic, bo życzeniem części biesiadników było zrobienie wigilijnej wegańskiej pizzy – to była prośba do św. Mikołaja, św. Mikołaj przystał na tę anomalię. Krótka fotorelacja (należy kliknąć żeby powiększyć). Wyszła rewelacyjnie:

pizza.wigilijna.2013

Skład: ciasto drożdżowe, pieczarki, papryka, cebula, czosnek, oliwki, parówka sojowa, tempeh smażony, sos pomidorowy z przecieru i przypraw.

Ciasteczka na deser zapomniały wskoczyć do plecaczka i nie przyjechały, gapcie. Wystarczyły nam więc mandarynki i pomarańcze na deser. Powiem szczerze – była to chyba pierwsza wigilia, po której nie czułam się podle rozepchana i zabita przez żarcie – tak lubię. Ostatnio udaje mi się utrzymać swoje lakomstwo na wodzy, z czego się bardzo cieszę.

Na koniec wieczoru uskuteczniliśmy wspaniałe ćwiczenia oddechowe i poszliśmy na nocny spacer.

Prezentów nie było, bo nikomu się nie chciało, daliśmy sobie przy innej okazji, nieco wcześniej, więc nie było sensu dublować 😀

Wegilia byla udana

Warszawa. Rocznica stanu wojennego. Ośrodek Warsztat w Centrum miasta. Przewinęło się 50 albo 60 osób, jedzenia było mnóstwo, głośno było, uśmiechnięto i smacznie. Teraz odbywa się po-wigilijna wymiana przepisów, uklepują się wspomnienia oraz ugruntowują zawarte znajomości.

wegilia13_05

wegilia13_04

wegilia13_10

wegilia13_07

Organizatorzy

Organizatorzy

Fot. Rafał Wyszyński

Ostatnie doniesienia

Udało mi się w biegu sfotografować niewidzialne ręce św. Mikołaja, co jest ewidentnym dowodem na to, że istnieje. Zdjęcie reporterskie, posiada walor faktograficzny z wybaczalnym niedoborem jakosciowym. To jest zdjęcie historyczne. Należaloby je umieściać w archiwach dotyczących NOL. 😀

IMG_0003

Poza tym zrobilismy sobie wigilię pogańską, a właściwie ateistyczną, czyli pomarańczową. O ile w ogóle Wigilia Świąt Bożego Narodzenia może być ateistyczna 😀 Była Pomarańczowa Alternatywa, Pomarańczowa Rewolucja a teraz Pomaranczowa Wigilia. Na zdjęciu jeszcze nie do końca udekorowany stół, ale widać już fundamentalne podwaliny.

IMG_0009

Centralne miejsce na stole – poncz, był pyszny.

poncz