Porannie

Dawno się nie chwaliłam moimi szejkami.

Więc dzisiejszy, poranno niedzielny, po którym zamierzam pofiglować na macie z ciężarkami, dzisiaj w  domku, bo na siłowni tłok w weekendy.

Skład:
2 banany
jarmuż z zamrażalnika – całkiem spora garsteczka
łyżka izolatu białka sojowego
łyżka siemienia lnianego
łyżka suszonego jęczmienia
woda
(izolat włączyłam, odkąd strasznie namiętnie ćwiczę, ćwiczę dla wzmocnienia i dla kondycji, dla masy też… wyszło na to, po konsultacji z dietetyczką, że potrzebuję więcej białka niż moje obyczaje żywieniowe przewidują, izolat po rozmieszaniu robi za mało smaczne mleko, więc dodaje go do ciasta naleśnikowego,sosów, zupy albo do szejków)

szejk1

Mix mix i gotowe 😀 Pół litra wyszło. Przy okazji – dobry blender robi z siemienia zupkę.
Kolor i wygląd nieco może nieapetyczny, ale smaczne bardzo, zwłaszcza że dodałam nieco zmielonej wanilii. Cytryna tez bardzo poprawia smak.

szejk02

Reklamy

Kolejne śniadaniowe wariacje

Mąka kukurydziana, owsiana, ziemniaczana, sól,chili, woda.

Papryka, sałata, awokado, dymka, soczewica czerwona z przyprawami z wczorajszego dnia czyli pulpa.

Efekt.

Naleśnik się smaży.

Naleśnik się smaży.

Jak to się zmieści w naleśniku?

Jak to się zmieści w naleśniku? (Na ogól ładuje do środka to co mam w kuchni i mam problem z tym, żeby się zmieściło)

Jakoś się zmieściło. A nie wypadnie dołem?

Jakoś się zmieściło. A nie wypadnie dołem?

Zawinęłam dół, nie wypadło. Tylko ręka zadrżała, stąd niewyraźnie nieco.

Zawinęłam dół, nie wypadło. Tylko ręka zadrżała, stąd niewyraźnie nieco.

Obok buzuje jaś na obiad. Z przyprawą do gyrosa będzie.

5

Mięso?!!!

Wg BBC:

Szacuje się, że 34.000 zgonów rocznie jest spowodowanych rakiem i może być efektem diety o wysokiej zawartości mięsa przetworzonego.
WHU (Światowa Organizacja Zdrowia) uważa, że istnieją dowody na to, iż 100 g czerwonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko zachorowania na raka o 17%. Stwierdza również, że ​​te wyniki są istotne przy budowaniu i promowaniu zrównoważonej diety.

Przypomina mi się osobiście akcja medialna z udziałem lekarzy, udowadniająca amerykańskim konsumentom, że papierosy są zdrowe. Było tak kiedyś, serio.

Washington Post:

WHU ogłosiła 26 października, że spożywanie boczku, kiełbasy i innych przetworów mięsnych jest tak samo niebezpieczne (jeśli chodzi o ryzyko zachorowania na raka), jak palenie tytoniu.

Powyższe wnioski to efekt ponad 800 badań epidemiologicznych z USA, Europie, Japonii, Australii i innych krajach. Zakres badań obejmował wiele grup etnicznych i diet.  Raport opublikowano dzisiaj w czasopiśmie Lancet Oncology.

Rak jelita grubego (związany ze spożywaniem mięsa) jest drugą najbardziej śmiertelną postacią raka w USA, powodując prawie 50.000 zgonów rocznie. Przetworzone mięso zostało również powiązane z częstszym występowaniem raka żołądka. Czerwone mięso niesie wg badaczy mniejsze ryzyko, ale nadal jest „prawdopodobnie rakotwórcze dla ludzi” (nowotwór trzustki i prostaty).
Przetworzone mięso wylądowało w „grupie 1”, co oznacza, że ​​zajmuje równie wysoką pozycję wśród czynników kancerogennych, jak palenie tytoniu i bycie narażonym na działanie azbestu. Czerwone mięso znalazło się w grupie „2A” wraz z nieorganicznym ołowiem.

Oczywiście lobby mięsne przekonuje o zdrowotnych korzyściach płynących z jedzenia mięsa i przygotowuje się do odparcia „ataku”.

Źródło mięsnych nowości:

http://www.bbc.com/news/health-34615621?ocid=socialflow_facebook&ns_mchannel=social&ns_campaign=bbcnews&ns_source=facebook

http://www.washingtonpost.com/news/wonkblog/wp/2015/10/26/hot-dogs-bacon-and-other-processed-meats-cause-cancer-world-health-organization-declares/

A na koniec po zrobieniu wpisu wpadłam na artykuł w gazecie na ten temat. Wszystko jest ładnie tu opisane: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19090833,przetworzone-mieso-na-jednej-liscie-z-azbestem-who.html

Czerwone mięso czule pozdrawia

Drugie mięso, jeszcze słodsze, nie mogłam się oprzeć…

Nie jem mięsa.

Jak kupować awokado

Awokado najczęściej używam ostatnio jako smarowidła na chlebek (chlebek nabywam ostatnio w pewnej lokalnej piekarni, żytni na zakwasie, lepki i pachnący jak prawdziwy żytni chleb).

Czasem siekam awokado na miękkie kawałki i dorzucam do sałatki. To duża sztuka zakupić takie, które ładnie dojrzeje bez zmieniania koloru drastycznie na ciemno brązowy, albo kupić odpowiednie, żeby dojrzało w domu. Tego trzeba się nauczyć. Wiem, że kiedy się je stale kupuje, nabywa się wprawy i wielu Czytaczy wszystko wie.

Tu mały poradnik dla tych którzy jeszcze wszystkiego nie wiedzą.

awokado

Suplementujcie B12

Re6elio suplementuje, a i tak była przy dolnej granicy normy. Zapewne dlatego, że długi czas tego nie robiła i w momencie wykonywania badania nie nadrobiła jeszcze zaległości. Teraz je podwójnie, co by wskoczyć w środek normy. Warto wspomnieć, że wysoka temperatura niszczy witaminę B12. Również osoby, którym wycięto dolną część jelita cienkiego są narażone na niedobór B12. Zaleca się też, aby weganie, wegetarianie, osoby starsze (powyżej 50. roku życia), a także osoby, które często używają środków na nadkwasotę, spożywały witaminę B12 w postaci suplementów. Nie przypominam sobie, żeby któryś z lekarzy opiekujących się moimi rodzicami sugerował badanie czy konieczność suplementacji.

Oprócz suplementów dobrym źródłem witaminy B12 są tzw. nutritional yeast (drożdże odżywcze). Dwie czubate łyżeczki albo jedna czubata łyżka stołowa zawierają mniej więcej tyle tej witaminy, ile wynosi dzienne zapotrzebowanie.

Cytuję:

Witamina B12

Niedobór tej witaminy powoduje ciągłe zmęczenie, nadmierną nerwowość, problemy z pamięcią i depresję. Co gorsza, najnowsze badania dowodzą, że jej brak zwiększa ryzyko zawału i udaru równie istotnie, jak wysoki poziom cholesterolu.
Powszechnie uważa się, że niedobór witaminy B12 dotyczy tylko wegetarian. Niestety, zbyt niski jej poziom staje się prawdziwą epidemią dotykającą nie tylko tych, którzy nie jedzą mięsa. Tymczasem B12 stanowi szybkie i proste rozwiązanie problemu zmęczenia – i faktycznie, jej przyjmowanie powoduje poprawę ogólnego samopoczucia.

Witamina brudu

Zaledwie kilkanaście procent populacji ma odpowiedni poziom witaminy B12 we krwi. Jej niedobór może nie dawać widocznych objawów często nawet przez kilkanaście lat lub powodować ciągłe zmęczenie, którego przyczyn upatrujemy gdzie indziej. Brakuje nam tej witaminy, bo – choć brzmi to paradoksalnie – w naszej diecie nie ma odpowiedniej ilości bakterii. B12 produkują bowiem właśnie bakterie, dlatego nazywana bywa „witaminą brudu”. Przestrzeganie zasad higieny chroni nas przed wieloma chorobami zakaźnymi czy pasożytniczymi, ale powoduje też niedobory B12. Okazuje się, że małpy żyjące dziko, które w ogóle nie jedzą mięsa, nabiału czy jaj, a jedynie odrobinę owadów – mają bardzo wysoki poziom B12 we krwi. Kiedy jednak trafią do ogrodów zoologiczych, gdzie jest czysto i sterylnie, zaczyna im jej brakować, co skutkuje wieloma chorobami. Dlatego dostają ja w tabletkach.

Ciąg dalszy tu:

http://www.medonet.pl/
http://www.zdrowa-zywnosc.pl/
https://portal.abczdrowie.pl/
http://www.otwarteklatki.pl/

B12

Owocowe głupkowate paszcze ;)

Takie paszcze mi się podobają. Idealne na przyjęcie, zwłaszcza dla dzieci.

Skład:
głowy i paszcze – 2 zielone jabłka
masło słonecznikowe albo orzechowe do przyklejenia oczek, zębów i ozorów
języczki – 2-3 truskawki wplasterkach
ząbki – pestki słonecznika
oczka – jabłko plus porzeczki albo jagody (borówek), oczka można tez zrobić z mieszanki cukru pudru, skrobi kukurydzianej, syropu.
To oddzielna bajka – bo można je zrobić również i z takich składników:
cukier puder – na oko, co by pasta wyszła
1 łyżeczka skrobia kukurydziana
1 łyżka syrop kukurydziany

2 łyżeczki roślinnego mleka
¼ łyżeczki ekstraktu z migdałów (lub ekstraktu z wanilii)

Wymieszać wszystkie składniki poza czekoladowymi drażetkami, potem rozsmarować na papierze do pieczenia albo folii i poukładać na nich czekoladowe krążki. Powinno dobę poleżeć i oczka gotowe, wyciąć.
mini czekoladowe niemleczne draże. Te czekoladki mnie gnębią bo wątpię czy uda się odpowiednie kupić więc polecam porzeczki.

Skład: jedna paszcza ma 40 kalorii, 1 g węglowodanów,  4 g cukru, 5 g sodu, 1 mg błonnik, 1,4 g białka

Źródło:
silly apple bites
how to make vegan googly eyes

O diecie z innej strony

Nie mam zdania. Nie chce robić z tego kolejnej ideologii, wieszczyć cudów, krzewić mitów i lansować nie wiadomo co. Ale kiedy lekarz coś mówi, bo tak dyktuje mu jego doświadczenie zawodowe, to przynajmniej posłuchać warto. Pomyślec warto i ustosunkować się warto. Zapraszam – pod tym linkiem jest artykulik i film.

Każdy nowotwór można wyleczyć w ciągu tygodni…

film

 

Ogórkowo

Ogórek w plasterki, do tego awokado w kosteczkę, ząbek czosnku przeciśnięty przez wyciskarkę, ocet balsamiczny, czarna sól, koperek i opcjonalnie garść czarnych porzeczek. Borówki zresztą też pasują, i ogórek kiszony pasuje. Fotografia pochodzi w okresu porzeczkowego i porzeczki były o owym czasie w każdym moim posiłku. Można posypać pestkami słonecznika albo zmielonym siemieniem lnianym. Rozpaćkowujące się mięciutkie awokado z octem balsamicznym, tudzież sokiem z cytryny, robi boskość w każdym plasterku ogórka, nie tylko tym z porzeczką.

20150707_152200

Sałatka obiadowa.

Zjadłam ją na obiad. Na deser były borówki amerykańskie. Bardzo się objadłam, ale dostałam właśnie dostawę wszystkiego prosto z zaprzyjaźnionych ogródków i trzeba konsumować bo nóżki wyrosną i samo wyjdzie. Leżałam potem na łóżku z godzinę, a nawet drzemałam z powodu nieruchawości mojego przepełnionego brzuszka.

20150816_182057

Cztery pomidory, cebula, dymka, spora garść borówek amerykańskich, garść posiekanego szpinaku nowozelandzkiego, dwie gałązki świeżej bazylii i dip.

Dip jest szczególny, przepyszny: jedno mango, dwie łyżeczki musztardy, filiżanka cieciorki, łyżeczka octu z jabłek, pół ogromnego ząbku czosnku i to wszystko. Można zjeść każdą ilość. Aparat mi marnie to pstryknął. Chyba światło było nieszczególne albo ta moja pazerność roztrzęsła mi łapki.

Wpływ diety na środowisko oraz zrównoważony rozwój

odwrotna piramida

Fundacja ‚Wiemy co Jemy’ pisze na swojej fejsbukowej stronie:

Czyżby piramida zdrowego odżywiania stanęła na głowie?

Naukowcy z Barilla Center for Food and Nutrition, organizacji zajmującej się wpływem diety na zarówno zdrowie, jak i środowisko oraz zrównoważony rozwój, opracowali piramidę zdrowego… środowiska. Przeanalizowali oni wpływ sposobów odżywiania o różnym udziale produktów pochodzenia roślinnego i zwierzęcego na ślad węglowy i wodny – czyli ilość produkowanych gazów cieplarnianych i zużywanej wody – a także powierzchnie niezbędną do produkcji poszczególnych artykułów spożywczych.

Na dole piramidy znalazły się grupy produktów o najmniejszym wpływie na środowisko, na górze o największym (niekorzystnym).

Okazuje się, że poza słodkościami piramida zdrowego środowiska jest generalnie zgodna z powszechnie zalecanym sposobem żywienia. Czyli jakim?

Według Światowej Organizacja Zdrowia: „Gospodarstwa domowe powinny stosować diety oparte głównie na produktach roślinnych, bogate w różnorodne warzywa i owoce, rośliny strączkowe oraz NISKO-PRZETWORZONE produkty zbożowe. Dowody na to, że taki sposób odżywiania zapobiega lub opóźnia znaczną część niezakaźnych chorób przewlekłych [chorób cywilizacyjnych], są spójne.”

Ponieważ autorzy piramidy niefortunnie zobrazowali produkty zbożowe artykułami z „białej” mąki, szczególnie podkreślamy, że powinny być one spożywane w formie nisko-przetworzonej.

Źródła:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4428432/
http://www.who.int/nutrition/publications/micronutrients/9241546123/en/

No to teraz już wszystko wiemy i z jeszcze większym zadowoleniem i satysfakcją rzucamy się na liście, warzywa, owoce i strączki, wszystko nieprzetworzone albo nisko-przetworzone.

 

Witariańska rebelio

Wiele razy przeprowadzałam z powodów zdrowotnych głodówki. Były skuteczne. Teraz czuję się dobrze, więc odpuściłam. Nie lubię. Ze względu na mój zdrowotny całokształt jestem na diecie wegańskiej niskotłuszczowej (wysoka ilość spożywanego tłuszczu generuje stany zapalne, a mnie się czasem robią w obrębie resztek guzków na podeszwach, mam tam upośledzoną motorykę). Jem tylko to, co najważniejsze ze względu na moje potrzeby, czyli niewiele przetworzone rośliny. Mam bardzo niski metabolizm (do tego przyczyniły się w znacznym stopniu głodówki), więc odżywiam się bardzo nisko -kalorycznie. Teraz nawet ziemniorków unikam. Jest lato, moja „lokalna rolniczka” zaczęła zasypywać mnie snopkami zieleniny – w efekcie jestem na diecie mocno surowej – bardzo dużo owoców i sałatek na surowo. Oczywiście gotowane też jem. Na początku postanowiłam zamiast głodówki zrobić coś zbliżonego do diety dr Dąbrowskiej. Ale mi wyszła raczej prawie surowa dieta. Spadło mi 1,5 kilo uzbierane przez ostatnie miesiące od ostatniej wczesnowiosennej krótkiej głodówki. Moja dietetyczka jest w zasięgu ręki, więc nie mam obaw, ale nawet nie korzystam, bo dwa czy trzy razy się konsultowałam i wiem wszystko :-)

W odróżnieniu do zaleceń pani Dąbrowskiej jem jednak strączki, piję surowe mleko migdałowe, z orzechów laskowych, które sama sobie robię, kawę, herbatę i słodkawe owoce, chociaż nie te bardzo słodkie. Czarne porzeczki czy maliny nie są tak słodkie, tak jak banany czy pomarańcze, niektóre jabłka czy gruszki albo ananas.

Omijam na kilometr pieczywo, słodycze, słodkie soki itp, więc kiedy wchodzę do normalnego sklepu, to tam prawie nic dla mnie nie ma, jedno stoisko z warzywami i tyle, ale za to teraz ich dużo 🙂

Chcę tak pociągnąć całe lato, bo lato i wczesna jesień – to idealny czas na uzdrawianie siebie dietą, bo w naszym klimacie w lecie rośliny nas po prostu rozpieszczają

ps
Przykład na śniadanie – pojemnik malin, na drugie – micha bobu, na trzecie śniadanie spora miska wybitnie pysznych czarnych porzeczek, albo sałatkę z sałaty i pomidorka, albo ugotuję buraczki i zjem je w swoistej buraczkowej sałatce.. albo wszystko po kolei.. snopki zieleniny i owoce leżą w lodówce i się cieszą do mnie.

Tu na zdjęciu cudowny w smaku szejk: czarna porzeczka, liście selera, łyżka siemienia lnianego i… mleko z orzechów laskowych. Tego się nie da pić – to się je łyżką. Ładunek działa jakieś dwie godziny. Potem surówka: dębowa sałata, biała rzodkiew, pomidor, ogórek kiszony, czarna porzeczka (świetnie współbrzmi z taką sałatką), pestki słonecznika, dymka, cebulka, koperek, przyprawy wg uznania – ocet balsamiczny albo cytryna, sól, pieprz, kurkuma.

Kolejny będzie bób.

Interesujące jest to, że mój lekko kuśtykający przewód pokarmowy zaczął lepiej działać. Alleluja.

2015-07-04 08.29.34

Chłodnik migdałowy

Ponieważ moja kochana pani „lokalna rolniczka” zasypała mnie wczoraj produktami ze swojego ogródka, zielenina mi się wręcz wysypuje z lodówki. Część razem z innymi jarzynkami zmiksowałam i wrzuciłam do zamrażalnika w małych pojemniczkach (seler naciowy, cebula, marchew, dymka, koperek, liście zwykłego selera), z reszty produkuję sobie jedzonko. Dzisiaj chłodnik. W  ogóle muszę powiedzieć, że całkiem niechcący z racji pory roku przeszłam na rodzaj witarianizmu, jem ogromne ilości owoców i zasmakowałam w surowym mleku migdałowym. Niezauważalnie minęła mi nietolerancja na orzechy i migdały. Radość, kubki smakowe szaleją!

Sposób na mleko migdałowe podawałam niedawno – JEST TU.

Chłodnik zrobiłam tak: botwinkę, kilka listków z selera i pół paczki tempehu krótko pogotowałam, potem dodałam to co miałam w lodówce, czyli malutki kabaczek, rzepka, dymka, koperek i ocet balsamiczny bo cytryny mi zbrakło. Wrzuciłam też mały pojemniczek zamrożonych jarzynek, tych które leżały w zamrażalniku – pisałam o nich na początku. Ma to wszystko bardzo oryginalny smak, właśnie jem trzecią miseczkę 😀

20150702_141347

Mleko migdałowe

Tylko ze 150 gramów migdałów, moczone we wrzątku przez dobę, ze ściągniętą skórką, zblendowane w moim kosmicznym blenderze, przecedzone przez bawełnianą szmatkę. Pycha to mało powiedziane, mogłabym to pić litrami, tylko to i nic więcej -> surowe migdałowe mleko. UWAGA – nie należy przesadzać z konsumpcją, kiedyś przesadziłam i skończyło się na mało komfortowej w objawach nietolerancji (minęła dopiero po roku ascezy)

mleko

Czy styl życia może spowolnić, a nawet odwrócić procesy starzenia?

Wyniki badań, opublikowanych w najbardziej prestiżowym czasopiśmie medycznym The Lancet mówią że jednak tak.

Dr Dean Ornish (polskie tłumaczenie jego książki „Spektrum” ukaże się w maju) i noblistka dr Elisabeth Blackburn wraz z zespołem wykazali, że nisko-tłuszczowa dieta roślinna (ta sama która cofała miażdżycę w wielu innych badaniach Ornisha) oraz umiarkowana aktywność fizyczna w połączeniu ze stosowaniem technik radzenia sobie ze stresem – zwiększyły długość telomerów!

Przez 5 lat naukowcy śledzili losy 35 pacjentów z rakiem prostaty. W grupie stosującej dietę roślinną, umiarkowany ruch i techniki zarządzania stresem długość telomerów zwiększyła się o 10%, natomiast w grupie kontrolnej długość telomerów zmniejszyła się o 3%.

To pierwsze badanie na świecie, które wykazało, że zmiany w stylu życia mogą zwiększyć długość telomerów.

Telomery to powtarzające się sekwencje DNA na końcu naszych chromosomów, które skracają się przy każdym podziale komórki. Gdy się wyczerpią, co następuje wraz z wieloma podziałami komórek i procesem starzenia, komórka umiera. Długość telomerów jest więc ściśle związana z procesami starzenia się komórek. Badania wykazały związek krótszych telomerów z chorobami krążenia, pewnymi nowotworami czy demencją. Dlatego uważa się, że odkrycie sposobu na ich wydłużenie pomoże w prewencji tych chorób oraz da nam szansę na dłuższe życie.

Źródło: http://www.thelancet.com/

Za „Wiemy co jemy

Prostota - buraczki kiszone, gotowana soczewica z wody i ziemniaczki posypane koperkiem.

Gazpacho

Jako, że jestem uzależniona od nauki hiszpańskiego i ciągle czegoś słucham, dzisiaj gazpacho – hiszpańska zupa wywodząca się z Andaluzji. Niedługo już będzie dużo owoców i jarzynek, takich całkiem-całkiem smacznych, więc można zaczynać.
Gazpacho w ciepły letni dzień jest boskie.

Skład na 4 osoby:

– kilo pomidorów (bez skórek)
– ogórek (obrany)
– mała papryka
– ząbek czosnku
– pół cebuli
– pół szklanki oliwy z oliwek (extra virgin)
– może być nawet stary kawałek chleba namoczony przez jakiś czas w wodzie, co by nie był twardy i następnie odciśnięty z wody
– ocet (winny, z jabłek lub balsamiczny) – 2 łyżki
– sól
– do miksowania można dodać kilka kostek lodu
– poza tym potrzebny jest nóż, ew. obieraczka i blender

Wszystko kroimy w kawałki, ładujemy do blendera, miksujemy i wstawiamy do lodówki na kilka godzin, proste, pyszne i buenísimo 🙂
Jemy na zimno. Podajemy w miseczkach w towarzystwie pokrojonych świeżych warzyw. Można podać grzanki, orzechy lub oliwki.

Podobno z gazpacho w Hiszpanii jest tak jak z żurkiem w Polsce – w każdym domu wygląda i smakuje inaczej. Bywa pomarańczowe lub intensywnie czerwone, rzadkie lub gęste, kwaśne lub słodkawe, z kawałkami warzyw lub bez. Zawsze jest jednak lekkie, orzeźwiające i przede wszystkim zdrowe.

Inne odmiany gazpacho:

– salmorejo cordobes (prowincja Cordoba) – oparte głównie na pomidorach;
– porra antequerana (prowincja Málaga) – jest bardziej gęsta i zawiera sporo chleba;
– gazpacho tostado – podawane na ciepło, zawiera dodatek pomarańczy lub soku pomarańczowego;
– ajo blanco (wschodnia Andaluzja) – nie zawiera pomidorów, składa się m.in. z migdałów zmielonych z czosnkiem, oliwą i chlebem.

Nutritarianizm

Co to znaczy?
Odpowiedź jest tu – Wyjaśnia Baszar El Helou

I tu

Joel Fuhrman, amerykański lekarz i dietetyk, w swojej książce „Superodporność. Jak z posiłków czerpać zdrowie”, tłumaczy, że „wzmacnianie przetworzonych pokarmów mikroelementami wyrosło z wczesnego, wybiórczego spojrzenia na naukę o żywieni: naukowcy i autorytety opinii publicznej pouczali, że możemy zapobiegać kłopotom zdrowotnym spowodowanym odżywaniem ubogim w składniki odżywcze, mało zróżnicowaną dietą czy nieadekwatnymi ilościami pożywienia po prostu przez suplementację poszczególnych mikroelementów, których brakowało w diecie. Nawet jeśli to zastąpienie brakujących mikroelementów zdołało wyleczyć wiele chorób i zapobiec tym powstającym w wyniku niedoborów, to podejście uruchomiło rewolucję przetworzonej i niezdrowej żywności, która skierowała naszą dietę i zdrowie w niewłaściwą stronę.”

Linki:
http://kobieta.interia.pl/zdrowie/diety/news-nutritarianizm-najzdrowsza-dieta-swiata,nId,1352412
http://wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17790556,Trendy_zywieniowe__co_to_jest_nutritarianizm.html
http://ladywawa.pl/nutritarianizm-najzdrowsza-dieta-swiata/

Właśnie się zorientowałam, że jestem już prawie na tej diecie, jedyna różnica jest taka, że jestem konsekwentnie weganką i nie jem dużo różnych orzechów bo na ten moment mam nietolerancję na orzechy (tylko siemię lniane toleruję) i lubię na śniadanie zjeść jaglankę i czasem chleb/pitę/kaszkę na obiad.

Piramida żywienia
W nutritariańskiej piramidzie żywienia, najważniejszym składnikiem diety są warzywa. Produkty zbożowe, które w klasycznej piramidzie są podstawą diety, tutaj stanowią tylko 20%. Produkty zbożowe w nutritarianizmie są spożywane równie często, co nasiona, orzechy czy awokado, czyli źródła niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Drugą najważniejszą grupą produktów są rośliny strączkowe, które rzadko są uwzględniane w klasycznej piramidzie żywienia. Najrzadziej spożywane powinny być produkty odzwierzęce, słodycze i wszelkie wysoko przetworzone produkty. Nie należy się przy tym obawiać deficytu pełnowartościowego białka – zjedzenie w ciągu dnia produktu zbożowego oraz warzyw strączkowych, dostarczy wszystkich niezbędnych aminokwasów.

Gdzie jest smak?
„Zdrowa żywność często kojarzy się z totalnym brakiem smaku, gdyż jest sprzedawana w najmniej przetworzonej postaci” – mówi Waldemar Bodek, który postanowił wdrożyć skalę ANDI w ocenie produktów. – Przegramy, jeśli będziemy patrzeć na żywność, a przede wszystkim na przetworzone produkty, przez pryzmat naszych bieżących potrzeb. To, co zjemy dzisiaj, nawet przez kilka dni będzie trawił nasz organizm, szukał wartościowych dla niego składników, uzupełniał niedobory, budował nowe komórki, a nadmiar tłuszczów, białek i węglowodanów, przetwarzał na tkankę tłuszczową. Czy naprawdę musimy dokładać mu pracy w postaci trawienia jałowej, przetworzonej żywności, z której nic wartościowego nie wyciągnie? – pyta.

Domowa kostka rosołowa

Przepis znalazłam, ale jeszcze nie testowałam, więc do dzieła 🙂

Składniki:

150 g pora, pokrojonego i dobrze umytego

200g kopru, posiekanego

200g marchwi, oczyszczonej i posiekanej

100 g naci selera

100g korzenia selera , obranego i posiekanego

30g suszonych pomidorów

3 średnie ząbki czosnku

250g sól morska drobnoziarnista

40 g liści pietruszki, posiekanych

60g liści kolendry, posiekanych

Sposób przygotowania:

Zblenduj najpierw razem pierwsze 4 składniki, następnie dodaj 4 następne i powtórz tą czynność. Dodaj sól, natkę pietruszki i kolendrę i zblenduj jeszcze raz wszystko razem. Aż do uzyskania niejednolitej konsystencji. Przechowywać 1 w słoiczku w lodówce, resztę można zamrozić. 1 łyżka bulionu odpowiada 250 ml wody. Dobra rada: porcje możesz zamrozić w plastikowych pojemniczkach do robienia lodu.

Jarmuż on top

Baza to jarmuż (lekko podgotowany na parze), surowa pieczarka, awokado, dymka, kilka krążków cebuli i sok z cytryny, dzisiaj jeszcze dorzuciłam ogórka kiszonego (zamiast soli), seler naciowy (w którym się ostatnio zakochałam) i rzodkiewkę, bo była w lodówce. Panienka w sklepie powiedziała, że awokado jest na pewno do wyrzucenia bo długo leży i jest miękkie jak zupa, więc wzięłam… a w domu okazało się że to jest najlepsze awokado na świecie, delikatne, miękkie, ultra dojrzałe bez żadnej brązowej kropki, no to mi się trafiło, w sklepach na ogól twarde i niedojrzałe.

Wiosna słonecznie zajrzała do mojego pokoju przez umyte świeżo szyby.

harmuż

5 zachowań wegan, które źle interpretujesz

Bardzo fajny artykuł:.

1. Upewniamy się kilka razy, że kelner zapisał, że pizzę poprosimy bez sera, a barista usłyszał, że prosimy kawę na sojowym.

Co myślisz: “O matko, czy cały świat musi wiedzieć, że jesteś weganką?”.

Czemu faktycznie to robimy: odsyłanie zamówionego dania do kuchni lub prośby o przygotowanie nowej kawy są naprawdę niemiłe – dla niektórych krępujące, dla innych irytujące, a dla wszystkich opóźniające otrzymanie zamówienia. Naprawdę wygodniej (i szybciej!) się upewnić.

2. Namawiamy Cię na wyjścia do wegańskich kawiarni/barów/restauracji.

Co myślisz: “Czy muszą ciągle próbować mnie przekonać do swoich dziwactw? Mogliby być bardziej tolerancyjni”.

Czemu faktycznie to robimy: w wegańskim lokalu wszyscy mają taki sam wybór. W “zwykłej” restauracji dla wegan zazwyczaj do wyboru jest surówka lub surówka z ryżem, ewentualnie makaron z oliwą (chyba, że biorą udział w RoślinnieJemy). Dania roślinne są dla wszystkich – zjedzą je i “wszystkożerca”, i wegetarianin i weganin.

3. Dużo czasu spędzamy z innymi weganami

Co myślisz: “Zachowują się jak członkowie sekty albo jakaś klika. Myślą, że są lepsi”.

Czemu faktycznie to robimy: wielu wegan i wegetarian działa w organizacjach związanych ze zwierzętami – tam się poznajemy, zawiązują się między nami przyjaźnie, a czasem spotykamy tam nawet drugą połówkę. A poza organizacjami poznajemy się na wegańskich imprezach, pokazach i warsztatach gotowania. Ale przecież nie jest tak, że nie utrzymujemy kontaktu z innymi znajomymi!

4. Nie lubimy pytań o białko i witaminy i czasem naprawdę głupio na nie reagujemy

Co myślisz: “Po prostu wiedzą, że nie mają racji, ha! Inaczej na pewno by odpowiedzieli”.

Czemu faktycznie to robimy: zastanawiałeś się kiedyś, ile razy musieliśmy odpowiadać na te same pytania, choć internet pełen jest PiO na temat diety roślinnej? Mała podpowiedź: pytanie mogłoby równie dobrze brzmieć “ile razy dziennie”. Większość tych pytań nie wynika nawet z ciekawości, raczej są to mniej lub bardziej zabawne zaczepki. Po prostu po jakimś czasie już wszystkie nie są zabawne, a niewinne z pozoru pytanie wyprowadza nas z równowagi.

5. Nasze tablice na Facebooku, Instagramie i Pintereście pełne są zdjęć wegańskiego jedzenia i linków do roślinnych blogów

Co myślisz: “wszystkim weganom i wegankom wydaje się, że są mistrzami kuchni. W dodatku należą do tej grupy ludzi, którzy muszą uwiecznić każdy posiłek, zanim zaczną jeść”.

Czemu faktycznie to robimy: no dobra, na pewno jest wśród “nas wegan” grupa, która wrzucałaby posty o każdym swoim posiłku bez względu na dietę. Ale my mamy dobrą wymówkę: promowanie dobrej diety przez pokazywanie światu, że weganizm jest kolorowy, smaczny i dla każdego (a ten super smalec na naszej ostatniej imprezie serio był z fasoli).

Stąd: http://www.otwarteklatki.pl/

kolacja

D