Jarzynki z nad pary

Tu mamy młode ziemniaki i brokuł ugotowane na parze.  Do tego dwie łyżki fasolki białej z puszki (lenistwo się uśmiechnęło), dymka, przyprawy (sól, papryka, pieprz cytrynowy) i gotowy sosik do sałatek odziedziczony po rodzinie, które pozbywała się zapasów z lodówki z powodu wyjazdu.

Sosik: Dressing sałatkowy Vinaigrette classic, zawartość: ocet winny, oliwa, przyprawy, zagęszczony moszcz winogronowy i trochę cudów w stylu przeciwutleniacz czy regulator kwasowości.

Niby prosta rzecz, ale niezwykle mi smakowała, dlatego ją tu umieściłam

Reklamy

Niskokalorycznie

Śmigam po kuchni w Cronometerem. Jem pięć razy dziennie po 300 kcal, no czasem nieco więcej. Staram się dopasować to do wysiłku ponoszonego na siłowni. Na dodatek zapisałam się na karate.

Oto niewiele ponad 300 kcal:
– Ziemniaki (na parze) 200g
– Buraki (na parze – niedogotowane) 190g
– 15 g namoczonych przez noc pestek dyni
– Dymka, kolendra, koperek, sól, pieprz

obiad04

Sałatka poranna

Na drugie śniadanie ją zjadłam, po ćwiczeniach.

20150816_121208

Sałata, szklanka cieciorki ugotowanej w chytrej bardzo specjalnej przyprawie do cieciorki, ostrej w smaku i pobudzającej do jedzenia, kilka rzodkiewek, kilka drobnych ogórków kiszonych, dymka, trzy gotowane na parze ziemniaczki. Nie soliłam, nie pieprzyłam, bo w tej przyprawie jest wszystkiego wystarczająca ilość.

Biała kapusta rusza na stół

Teoretycznie po poszatkowaniu powinnam ją skropić octem jabłkowym i wygnieść tłuczkiem do ziemniaków, potem poczekać aż zwiotczeje i puści sok. Niecierpliwość wzięła górę. Może też byłam głodna po spacerze? Szybko dodałam pomidora, paprykę, cebulę, oliwki, posypałam przyprawami: papryka, sól, pieprz, curry i potraktowałam moim „majonezem” (soja + ocet balsamiczny + miso + olej + sól + pieprz + czosnek). Oliwki były wielkie, nadziewane czosnkiem i słone, jak na moje kubki smakowe. Ugotowałam na parze ziemniaki.

DSC044020

Rzecz o ziemniakach

Przy okazji poszukiwania ratunku z problemem, który usadowił się na moim ramieniu (stłuczony a potem zamarznięty bark, z którego powodu cierpiałam bardzo silne uporczywie się utrzymujące skurcze w mięśniach ramienia), oto KRÓL ZIEMNIAK w całej swojej okazałości. Bo musicie wiedzieć, że zrobiłam sobie okład z gorącej pulpki z ugotowanych ziemniaków i zamierzam dzisiaj jeszcze ten proceder powtórzyć, bo naprawdę skutki są rewelacyjne. Więcej o zastosowaniu ziemniaku tu:

  • Kompresy z surowych utartych ziemniaków goją nawet bardzo zastarzałe rany.
  • Stosuje się je do usuwania skutków odmrożeń. Odmrożone nogi lub ręce korzystnie jest wymoczyć w wywarze z ziemniaków. Można także przykładać surowe utarte ziemniaki.
  • Startą papką z surowych ziemniaków leczy się sińce, liszaje, i wykwity skórne, a także uczuleniowe.
  • Na zastrzały i egzemy. Zastrzał usuwano, trzymając palec w gorącej wodzie, w której gotowały się kartofle. Kąpiele w wywarze z ziemniaków zalecano przy egzemach. Przy tej dolegliwości korzystne jest również przykładać plasterki z surowych ziemniaków.
  • Upiększanie rąk. Ziemniaki są bardzo tanim kosmetykiem upiększającym ręce. Kartofle ugotować w łupinach, obrać, utrzeć oraz zmieszać z mlekiem. Papkę rozsmarowywać na dłoniach i pozostawić na pewien czas.
  • Ksiądz Kneipp, zalecał stosowanie papki z ugotowanych ziemniaków, ręcznie miażdżonych i umieszczonych w płóciennym woreczku jako okładów do uśmierzania różnych bólów:
  •   Skurczy w przewodzie pokarmowym,
  •   Nieżytach przewodu pokarmowego
  •   Przy zwichnięciach.
  •   Zapaleniach stawów
  •   Przy ischiasie
  •   Lumbago
  •   Artretyzmie
  •   Czyrakach
  •   Zapaleniach skórnych
  •   Zesztywniającym zapaleniu stawów międzykręgowych
  •   Katarze górnych dróg oddechowych.           
  •   Na bóle uszu – zaleca się ugotowane rozgniecione w woreczku       ziemniaki gorące przykładać do ucha. Trzymać do oziębnięcia, co najmniej około 10 minut. Kurację powtarzać codziennie, najlepiej wieczorem przed spaniem, przez 7 – 9 dni. Czynnikiem leczącym w tym przypadku jest skrobia oraz oczywiście ciepło.
  •    Oparzenia – utarte świeże ziemniaki przykładać na miejsca chore. Ten prosty środek błyskawicznie łagodzi ból i zapobiega zniszczeniu skóry oraz powstawaniu tzw. „bąbli”. Czynność tą należy wykonać jak najszybciej, zaraz po oparzeniu i często zmieniać. Okłady surowej papki ziemniaczanej są najbardziej skuteczne, gdy poparzymy się wodą, dotkniemy czegoś gorącego. Krochmal zawarty w ziemniakach dodatkowo chroni skórę przed podrażnieniami.
  • Na bóle głowy – przykładać surowe pokrojone bulwy do skroni i czoła.
  • Uporczywe swędzenie ciała, wysypki i podrażnienia skóry usunąć można kąpielami z dodatkiem krochmalu.
  • Łuszczycę można leczyć kąpielami z dodatkiem krochmalu oraz naparu kwiatu bzu czarnego, bukwicy, korzenia łopianu i mięty. Należy „pluskać” się w takiej śliskiej wodzie około 30 minut 2 – 3 razy w tygodniu przez kilka miesięcy. Nie dodawać żadnych środków myjących. (Kąpiel z krochmalu – ½ kg mąki ziemniaczanej rozprowadzić w zimnej wodzie i dodać do gorącej wody w wannie).
  • Zaćma – Edgar Cayce, zalecał przy katarakcie przykładać na zamknięte oczy papkę z surowych utartych ziemniaków. Przygotować okład na noc. Przymocować np. bandażem. Po zdjęciu okładu należy przemyć oczy jakimś słabym roztworem antyseptycznym.
  • Przy zapaleniu powiek, także zaczerwienieniu, np. od spawania, zmęczenia, przykładać kompresy z rozdrobnionych na tarce ziemniaczanej albo tylko plaster ziemniaka. Przy wrzodach zewnętrznych można przykładać okłady z liści olszyny, zmieszanych z papką z surowych kartofli. Można robić inhalacje  10 – 15 minutowe nad gotowanymi w łupinach ziemniakami w niewielkiej ilości wody.
  • Hemoroidy krwawiące i bolące leczą czopki wystrugane z surowego ziemniaka.
  • Sok z surowych ziemniaków posiada niezastąpione właściwości lecznicze. Już ½ szklanki soku wypijane systematycznie przez kilka dni leczy stany zapalne śluzówki żołądka. Do soku z surowych ziemniaków można dodać trochę miodu, soku z marchwi lub cytryny.
  • Usuwa nadkwaśność, bóle i pieczenie.
  • Wrzodowcy cierpiący na owrzodzenie żołądka i dwunastnicy powinni kurację stosować dłużej i w zwiększonych porcjach od 2 do 3 szklanek dziennie przez jeden miesiąc.
  • Sok z surowych ziemniaków ma właściwości przeciwzapalne. Można, więc nim płukać jamę ustną i gardło.
  • Cierpiącym na kamicę nerkową na pierwszym miejscu zaleca się pić wywar z obierzyn ziemniaka. Ma on zdolność kruszenia i rozpuszczania kamieni nerkowych zwłaszcza kamienie, które składają się z szczawianu wapnia nierozpuszczalnego wodzie. ( Wiadomo, że woda kartoflana rozpuszcza osad wapienny np. w czajniku).W zależności od potrzeb pije się go w ilości od 2 – 3 szklanek dziennie. Kuracja trwa 3 tygodnie. Potem zrobić przerwę i powtórzyć. Ziemniaki należy najpierw starannie wymyć, grubo obrać. Obierki ugotować do miękkości. Odwar zlać i wypić w 3 – 4 porcjach w ciągu dnia przed jedzeniem. Jednorazowa porcja to np. 1 szklanka. ( Nie podgrzewać!).W trakcie kuracji ograniczyć jedzenie mięsa.
  • Zapalenie nerek z podwyższoną ilością mocznika i kreatyniny, leczy kilkudniowa dieta ziemniaczana. Po 5 – dniowej diecie kartoflanej, polegającej na jedzeniu np. piure, zupy kartoflanej, ziemniaków pieczonych, klusek śląskich czy placków kartoflanych – obniżają się wartości mocznika i kreatyniny. Chory czuje się lepiej.( Pić dużo wody mineralnej niegazowanej).
  • Dieta kartoflana korzystna jest zarówno w kamicy nerkowej jak i żółciowej.
  • Przy cukrzycy, spożywanie 1 – 1 ½  kg ziemniaków powoduje ustępowanie objawów chorobowych jak cukromocz, wielomocz, nadmierne pragnienie. Poprawia się ogólny stan zdrowia. Przyczynia się do tego duża zawartość potasu, magnezu i kwasów organicznych, które regulują równowagę kwasowo – zasadową krwi.
  • Chorym na alergię oraz astmę można zalecićdietę ziemniaczaną. Polega ona na spożywaniu przez 3 – 6 dni ziemniaków plus woda mineralna do picia (około 2-3 litrów). Znakomicie „odczula” organizm. Pozwala na pozbycie się nadmiaru alergenów. Polecana jest alergikom i astmatykom, zwłaszcza wtedy, kiedy            objawy astmy, czy alergii stają się zbyt dokuczliwe np. w okresie pylenia traw.
  • Zapalenie płuc można leczyć lewatywą – Z trzech ziemniaków wyciąć oczka, nie obierać, pokroić w kostkę, dodać 2 łyżki siemienia lnianego, 1 główkę czosnku, 5 szklanek wody. Gotować 20 minut ( Nie dodawać soli). Z odwaru zrobić pacjentowi lewatywę 1 raz dziennie przez kilka dni.

Kuracja ziemniaczana może być podstawą diety wyszczuplającej, która pozwoli stracić dziennie nawet około ½ kg (Ziemniaki tuczą, ale wtedy, gdy jemy je z sosami, lub smażymy na tłuszczu).

Ziemniaki leczą zaparcia i niestrawność. Likwidują obrzęki spowodowane otyłością.

      W medycynie ludowej stosowano dietę polegającą na jedzeniu surowego ziemniaka ze skórką. Jedząc 1 – 2 ziemniaków codziennie przez jeden miesiąc, zaczną:

  • Odrastać włosy,
  •  Ustąpi próchnica kości zębów.
  • Poprawi się praca jelit.
  • Ziemniak bogaty w błonnik pomaga w trawieniu, pobudzając ruch robaczkowy jelit.
  • Zapobiega zaparciom.
  • Jest moczopędny.
  • Działa przeciw nowotworowo.
  • Uspakajająco na organizm – na układ krwionośny, wydzielniczy, trawienny

Źródło: http://www.krystynanosal.pl/?art=19

Chociaż jeść surowych jakoś  nie mam ochoty, wpojono mi silny lęk przed dolegliwościami występującymi po spożyciu surowego ziemniaka. Podobno dobrze działał jako dowód do choroby i zwolnienia ze szkoły w czasach, kiedy byłam dzieckiem i nie najlepiej to się kończyło dla co-poniektórych  😛

Wysoką wartość odżywczą ziemniaki zawdzięczają białkom i węglowodanom. Co ciekawe, spośród wszystkich białek roślinnych, to właśnie białko znajdujące się w bulwach ziemniaków jest jednym z najwartościowszych – ma jedne z najwyższych wskaźników wartości biologicznych. Ziemniaki to również bogate źródło witamin: B1, B2, B6, PP oraz witaminy C – 300 gram ziemniaków pokrywa 40% dziennego zapotrzebowania organizmu na witaminę C!

Wartości odżywcze w 100g surowych ziemniaków:

Źródło: http://www.aviko.pl/175_298.htm

Jakie składniki odżywcze zawierają ziemniaki i jak je przyrządzać

Wbrew powszechnej opinii ziemniaki nie są bezwartościowym dodatkiem do kotletów, którym można łatwo zapełnić żołądek. Ziemniaki nie są bardzo kaloryczne, a poza tym zawierają skrobię, witaminę C, potas, wapń. Najważniejsze jest to, jak przyrządzamy kartofle i z czym je podajemy.
A A A

Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, kartofle nie są bardzo tuczące – 100 g (dwie bulwy średniej wielkości) zawiera 60–70 kcal, czyli mniej niż banany czy fasolka szparagowa. Znacznie bardziej kaloryczne jest to, z czym jadamy ziemniaki. Często obok nich na naszym talerzu pojawia się panierowany w bułce kotlet schabowy lub tłusty, zaprawiany mąką sos. Właśnie te dodatki popsuły ziemniakowi reputację – a nie jest on ani bardzo kaloryczny, ani ciężkostrawny.

Cenne składniki ziemniaków

Bulwy ziemniaka są cennym źródłem skrobi. To węglowodan złożony, który w organizmie człowieka powoli i równomiernie rozkłada się na glukozę, czyli paliwo potrzebne do pracy wszystkich jego komórek. Dzięki temu mamy zapewnione źródło energii i przez długi czas czujemy się syci.
Ziemniaki zawierają też sporo witaminy C – ok. 16 mg w 100 g (dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka to 75 mg). Najwięcej jest jej w bulwach tuż po wykopkach. Ale im dłużej są przechowywane, tym większe straty tej cennej dla zdrowia substancji. Stare ziemniaki jedzone wczesną wiosną nie mają pod tym względem prawie żadnej wartości.
W skład kartofli wchodzą też witaminy A, E, B1 (tiamina), B2 (ryboflawina), B3 (niacyna) i B6 (pirydoksyna). Ze składników mineralnych w ziemniakach obecne są spore ilości obniżającego ciśnienie krwi potasu, wzmacniający kości wapń oraz działający korzystnie na układ nerwowy magnez, a także fosfor, żelazo, cynk, miedź i mangan. Ziemniaki są też źródłem cennego białka roślinnego.

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/jakie-skladniki-odzywcze-zawieraja-ziemniaki-i-jak-je-przyrzadzac_33646.html

Bulwy ziemniaka są cennym źródłem skrobi. To węglowodan złożony, który w organizmie człowieka powoli i równomiernie rozkłada się na glukozę, czyli paliwo potrzebne do pracy wszystkich jego komórek. Dzięki temu mamy zapewnione źródło energii i przez długi czas czujemy się syci.
Ziemniaki zawierają też sporo witaminy C – ok. 16 mg w 100 g (dzienne zapotrzebowanie dorosłego człowieka to 75 mg). Najwięcej jest jej w bulwach tuż po wykopkach. Ale im dłużej są przechowywane, tym większe straty tej cennej dla zdrowia substancji. Stare ziemniaki jedzone wczesną wiosną nie mają pod tym względem prawie żadnej wartości.
W skład kartofli wchodzą też witaminy A, E, B1 (tiamina), B2 (ryboflawina), B3 (niacyna) i B6 (pirydoksyna). Ze składników mineralnych w ziemniakach obecne są spore ilości obniżającego ciśnienie krwi potasu, wzmacniający kości wapń oraz działający korzystnie na układ nerwowy magnez, a także fosfor, żelazo, cynk, miedź i mangan. Ziemniaki są też źródłem cennego białka

Ziemniaki na mleku

To coś to wspomnienie babcinych zupek na gotowanych na mleku kartoflach. Bardzo to lubiłam. Więc ugotowałam nieco ziemniaczków w roślinnym mleku, potem to wszystko umaiłam liśćmi mlecza, plasterkami rzodkiewki, startym ząbkiem czosnku, dymką i zjadłam. Oczywiście sól i pieprz też były, ale to wszystko. Skromnie było z przyprawami, chociaż przecież do ziemniaków można dodawać wiele rzeczy, choćby koperek albo oregano, rozmaryn, czy cynamon. Tym razem wystarczył mi czosnek. Lubię takie rzeczy bardzo.

ziemniaki na mleku

Sałatka ziemniaczana

Lubię ziemniaczki i podobnie jak z chlebem włączam hamulce na ich widok, bo mam tendencję do rozkręcania się ponad swoje realne możliwości.

Skład: ugotowane ziemniaki, kilka sztuk – jeśli duże, pęczek szczypioru, pęczek rzodkiewek, kilka sporych ogórków kiszonych, resztka cukinii w plasterkach. To wszystko. Można do michy dołożyć sałaty albo skropić olejem/oliwą. Można posypać pieprzem, czarną solą – daje ciekawe efekty.

DSC02806

 

 

Serek topiony?

No tak, to jest takie coś, co przypomina serek topiony. Ale można to też nazwać dipem, pastą, sosikiem czy inną miksturą. Dodawszy więcej wodnistych składników otrzymujemy inną konsystencję i inny efekt. Zrobione jest z dwóch ugotowanych na miękko ziemniaczków, z odrobiną mleka, chociaż tym razem dodałam papkę, która mi została po zrobieniu mleka (sojowego+kokosowego+jaglanego), plus ząbek czosnku, sól, kilka łyżek płatków drożdżowych i olej rzepakowy. Oleju też były ze dwie łyżki, chociaż proporcje należy sobie ustalić wg swoich upodobań. Można dodać też ocet winny lub cebulę, ewentualnie jakieś ekstra wschodnie przyprawy, kolorowe i pachnące, pole do popisu jest przeogromne. Jest zmiksowane na mega gładko. Wrzuciłam to coś na żytni chlebek na zakwasie i chrupnęłam ogóreczków kiszonych.

DSC02346

Kotlety sojowe zrobione na duszone mięcho.

Fotka jest obiadkowa
– Gulasz sojowy: kotlety sojowe, najpierw namoczone w przyprawie do wieprzowiny, potem pociachane na mniejsze kawałki i uduszone w tej samej wodzie, plus marchewka w cieniutkich plasterkach, trzy małe cebulki, łyżeczka suszonego czosnku, natka pietruszki, pieprz, sól, resztka dyniowej zupki, która mi została z przedwczoraj, resztka pasty jarmużowej, która mi też została, za zagęszczenie jak zwykle czerwona soczewica i mąka z amarantusa, trochę mleka sojowego.
– Do tego ziemniaczki ugotowane z gotową przyprawą do ziemniaczków
– Surówka z sałaty rzymskiej, papryki, czosnku, octu winnego, oleju rzepakowego oraz przypraw wg uznania.

kotlety sojowe

Pasza optymalna

W skład owej paszy wchodzą:
żółta soczewica
kilka pasternaczków pociachanych w kostkę
dwie marchewki w plasterkach
dwa ziemniaczki w kostkę
cebula
kopiasta łycha mąki gryczanej

Do środka dorzuciłam curry, imbiru, soli, pieprzu, diabli pazur (pazurzę ostatnio często, w końcu to zima).
Na wierzch posypałam paszę zmielonym lnem i niełuskanym sezamem oraz koperkiem.
Jest duża dowolność w kwestii przyprawiania.
Udało mi się nie rozgotować tych jarzyn i użyć zębów w trakcie jedzenia, co mi się ostatnio coraz częściej – na szczęście – zdarza. Za to soczewica pięknie się rozpaprała i rozpanoszyła, trzeba ją często mieszać, bo bardzo przywiera do dna.

Potrawa uniwersalna, na każdą porę dnia, a również można ją zapuścić w pojemnik i zjeść poza domem, nie musi parzyć przy jedzeniu. Gęsta jest dosyć, więc mało się wylewa ze szczelnych pojemników. Gęstość ustalamy dowolnie.

W garze i w obłoku z pary

W garze i w obłoku z pary

Gotowe

Gotowe

Jeszcze gorące, ale już zjedzone

Mój dzisiejszy wczesny obiadek, lub drugie śniadanie (wymuszone w pewnym sensie ilością późniejszych czczych obowiązków na tzw mieście).

Skład:
– młode ziemniaki
– biała drobna fasolka
– spora garść Królowej Polski Roszponki
– jeden ogórek kiszony w plasterkach
– kawałek papryki dla urody i smaku
– kopiasta łyżka zmielonego siemienia lnianego
– garść kiełków rzodkiewki
– sporo koperku
– pieprz, sól, czosnek suszony

Prawda, że ładne? Ładne i zaiste przewielebne to obiado-śniadanko. Włączył mi się kod nadawania nieco odmieniony z racji tego, że ostatnio dużo o stolicy apostolskiej się mówi. Myślę, że to moje jedzonko miało głęboki sens na kształt komunii świętej, czyli spożywania boskiego pokarmu. Bo jedzenie jest pewną świętością i wykonywane z dobrą emocją i namaszczeniem, z głębokim poczuciem sensu tej czynności i z wdzięcznością, daje niezwykle pozytywne skutki zdrowotne. Popiłam je oczywiście boskim nektarem, czyli wodą 🙂

Ja w ogóle do jedzenia mam stosunek mistyczny.
moj dzisiejszy obiadek02

Fotograficzna relacja z robienia niedzielnych placków ziemniaczanych

Zawsze używam ziemniaków ze skórką, bardzo porządnie je szoruje i wykrawam brzydkie kawałki. Lubię skórkę ziemniaczaną.

Do dwóch kilogramów ziemniaków wchodzi mi pięć cebul. Wodę z ziemniaków odsączam. Potem ścieram cebulę, jej sok zostaje w cieście.

Mam fajną machinę. Ma ponad ćwierć wieku, została kupiona na polowym łóżku w czasach, kiedy bylismy zasypani przez produkty zza wschodniej granicy. Spisuje się świetnie.

Do startych odsączonych ziemniaków i cebuli dodałam też cztery łyżki mąki gryczanej, sól i pieprz.

Absolutnie niezbędna faza robienia placków 🙂

Odsączam placki z nadmiaru tłuszczu na kawałku papierowego ręcznika. Oczywiście, jak to placki, były wybitne. Były bez jajek i bez śmietanki. Podałam je z pomidorkiem i roszponką, ale zdjęcia wyszły nieostre. Z kolei lampa mi robi z nich wielką białą plamę niestety.  Ciemność mamy, ciemność w porze obiadu. W porze śniadania zresztą też. Wszystko mi mówi, że muszę kupić nowy aparat fotograficzny, bo ten złom nadaje się tylko na śmietnik, ale ostatnie słowo należy do bogini Mamony.

Gotowe, udało mi się je sfotografować zanim znikły.