Eksperymenty na zwierzętach

Prof. Andrzej Elżanowski z PAN (…): sama unijna dyrektywa jest mało restrykcyjna. – Jest dużym zwycięstwem lobby biomedycznego na poziomie europejskim. Na dodatek wdrożenie jej w Polsce degraduje tę dyrektywę na każdym kroku. Gdzie tylko można, przepisy są psute, osłabiane lub pomijane. Taka jest najwyraźniej polityka urzędników, niewątpliwie kierowana przez lobby eksperymentatorów.
Kim są „eksperymentatorzy”? – To stosunkowo niewielka społeczność badaczy, którzy nie umieją robić nic innego, tylko eksperymentować na zwierzętach. Oparli na tym swoje kariery naukowe i walczą o status quo – mówił prof. Elżanowski. – Napędza to przemysł biomedyczny, farmaceutyczny, w którym jest dużo pieniędzy. Niektóre instytuty z tego żyją – dodał.

Więcej tu, polecam: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/

elż

Jak wygląda 100 kalorii

A tu kilka zdjęć. Bardzo pouczające zestawienie, które składnia do słusznych wniosków – czym należy zapełniać brzuszek co by nie zgromadzić zbędnych kalorii.

Serek – tylko dwie kosteczki

Brokuł

Spora garść malutkich marchewek (ten manewr stosuję często na kolację)

Kilka suszonych fig.

Po resztę wskoczcie pod link: http://www.mymodernmet.com/

Naprawdę warto.

Poza tym 100 kalorii ma średni banan, ok 300 g truskawek (pół litrowy pojemnik),  jedno wielkie albo dwa małe jabłka, dwie gałki lodów, półtorej kromki chleba baltonowskiego lub niecała kajzerka, kieliszeczek (50 ml) czystej wódki, zwykły kieliszek pół- i wytrawnego wina, niecałe pół butelki piwa…. Decydujcie co fajniejsze – truskawki czy wódeczka?😉

Zdrowa długowieczność dr Shigeaki Hinohara z Japonii

Pan doktor mało je, a sporo pracuje. Sądzi, że energię czerpiemy z dobrego samopoczucia, a nie z pożywienia lub dużej ilości snu. Jego zdaniem nie ma sztywnych reguł dotyczących jedzenia kolacji lub godzin spędzonych na spanie. Uważa, że zwierzęta I terapia muzyką mogą pomóc o wiele bardziej niż lekarze sobie wyobrażają.

Wszyscy długowieczni ludzie, bez zważania na rasę, płeć lub narodowość, mają jedną wspólną cechę – nie mają nadwagi.

Resztę przeczytajcie tu: http://warsztatdobregoslowa.pl/103-letni-japonski-lekarz-wyjawia-sekret-swojej-dlugowiecznosci/

Zdjęcie Ayumi Sakamoto stąd http://www.ayumisakamoto.com/current/dr-hinohara-a-hundred-years-old-doctor

Buraczane frytki

Wreszcie znalazłam sposób na buraki, którymi jestem po prostu przysypana ostatnio. Bycie przysypanym przez buraki to samo zdrowie🙂

Nieco podgotowałam na parze. Pocięłam w zgrabne kawałki, otoczyłam bardzo lekko i zwiewnie olejem rzepakowym. Mgiełkę chili i soli, i siup do wygrzanego piekarnika na pół godziny (na papier do pieczenia lub insze ustrojstwo, u mnie silikonowa tacka do pieczenia).

Smaczne, jak to buraki – słodko pikantne.

frrr

Krótka zupka

Mam strasznie dużo cukinii. Czasem myślę, że cała cukinia z kosmosu ląduje w mojej lodówce. Jem ją w sałatce pomidorowej, w porannym szejku, w sałatce ogórkowej i zielono sałatowej, w leczo, w zupce i kombinuję jeszcze co by zrobić frytki cukiniowe, ale nie próbowałam, nie wiem czy wyjdą.

A teraz krótka zupka, krótka bo niezmiernie szybko ją zrobiłam. Prawie wszystkie warzywne składniki są z kooperatywy, czyli wyhodowano je parędziesiąt km ode mnie bez szaleństwa chemicznego. (co widać czasami w postaci interesującej fauny wyłażącej z pomiędzy liści, rzecz nie do pomyślenia na warzywach z dyskontu czy innego marketu)

Ziemniaczki, marchewki, starta cukinia, por, seler, zielona pietrucha, cebula, ząbki czosnku, pieprz, sól, warzywko, lubczyk, imbir, kumin, odtobina mąki owsianej, listek laurowy, ziele angielskie. Miałam w jakimś zakamarku zupę grzybową w proszku, kupiłam kiedyś jadąc w podróż, żeby mieć urozmaicenie, teraz ja uruchomiłam, niewiele było tej chemii na cały gar ale wybitnie podniosło smak, to była zupka grzybowa. Pycha.

Ziemniaczki, marchewki, starta cukinia, por, seler, zielona pietrucha, cebula, ząbki czosnku, pieprz, sól, warzywko, lubczyk, imbir, kumin, odrobina mąki owsianej, listek laurowy, ziele angielskie.

Pycha.

 

Post

Będąc świeżo po rozmowie z dietetyczką: doczytała w mądrych książkach, że ludzki organizm nie jest przystosowany do ciągłej podaży pełnowartościowego i wysokokalorycznego pożywienia. Wręcz przeciwnie – jest właśnie przystosowany do okresowego niedojadania i dlatego ona swoim pacjentom/klientom sugeruje raz w miesiącu okres niskokaloryczny (trzy dni? tydzień? do wyboru). Polega na jedzeniu warzyw (surowych i gotowanych) oraz owoców, oczywiście tych niskokalorycznych (dieta Dąbrowskiej się kłania). Organizm wtedy uruchamia swoje naturalne moce. Po prostu taka jest nasza natura, Stąd zapewne w wielu religiach (które, co by nie mówić, ongiś były jedyną wiedzą o świecie i naszym dobrostanie przekazywaną sobie ustnie przez pokolenia) zaleca się posty. Stąd z całą pewnością taka ilość chorób cywilizacyjnych w społeczeństwach dobrobytu, a taka mała w tych najbiedniejszych.

Teraz idealna pora. Bo w lecie łatwiej się znosi brak kalorii (ciepło i słońce). Do boju!😀

Pesto

Pesto urosło mi nagle w kuchni, kiedy okazało się, że leżę pogrzebana pod stertą zieleniny i kompletnie nie wiem co z nią zrobić. Takie są skutki podpisania z producentem z pobliskiej kooperatywy umowy na małą paczkę warzyw raz w tygodniu. Dodam, że skutki są dobroczynne, pławię się w szejkach, sałatkach i wszelakich dobrach już od dość długiego czasu.

Zatem pulchny pęczek dorodnej świeżutkiej natki pietruszki plus garść bazylii z doniczki, 3/4 szklanki mieszanki niesolonych orzechów i pestek z dyni namoczonych poprzedniego wieczoru, trzy ząbki czosnku (zaszalałam), trochę ponad połowa filiżanki oliwy, sól, pół filiżanki płatków drożdżowych, blender (było za gęste, blender się dławił i potraktowałam to przegotowaną wodą).

Na obiad były gotowane na parze jarzyny (od tegoż farmera oczywiście) potraktowane cudownym pesto.

pesto

Dalszy żywot pak choyowej pulpy

Nie ukrywam że mi wyszło trochę tego za dużo. Ostatnią porcję uruchomiłam twórczo w stronę chłodnika. Wrzuciłam pak choya, (na którego przepis jest TU) do niesłodzonego mleka sojowego z rozpuszczoną połową łyżeczki miso. Dodałam wciśnięty ząbek czosnku, ogórek, dymkę, koperek, rzodkiewkę, sól, pieprz cytrynowy.

Chłodnik bez buraczków. Pycha.

2016-06-21 15.22.18

 

Obiad

Jak widać na zdjęciu zgodnie leżą sobie na talerzu:

        Kasza gryczana (podgrzana i lekko przypalona)
        Kalafior (gotowany na parze)
        Ćwiartka awokado
        Pół dużego pomidora
        Kilka trawek dymki
        Pół kostki naturalnego tofu polsoji

Wszystko potraktowane czarną solą i cytrynowym pieprzem. To mój obiad resztkowy😉

2016-06-19 13.07.33

Pak choy’owe burrito

Ostatnio mój „lokalny rolnik” uracza mnie obfitymi snopkami zieleniny, w tym dużą ilością chińskiej kapusty. Tym razem udusiłam jedną wielgachną razem z liści lubczyku, kalafiora, koperkiem, dwoma ząbkami czosnku, resztką wczorajszej soczewicy (ugotowanej na ostro w pikantnej przyprawie do skrzydełek)  i przyprawami. Przeprosiłam wszystkich przedstawicieli fauny, którzy usiłowali na pak choy’u przedłużyć swój gatunek (zielenina była niepryskana), zmylam ich wodą i hop siup do gara.

Lubczyk, świeżutki i pachnący prosto z ogródka sąsiadki.

Lubczyk, świeżutki i pachnący prosto z ogródka sąsiadki.

 

Przyprawy: pieprz, przyprawa do ziemniaków (gotowa mieszanka), cząber,

Przyprawy: czosnek, pieprz, przyprawa do ziemniaków (gotowa mieszanka), cząber, asafoetida, papryka, warzywko, sól. Oprócz tego wrzuciłam też ok 15 g izolatu białka sojowego wybełtanego z wodzie (lekki zagęstnik).

 

Mało efektowna mamałyga wyszła.

Mało efektowna mamałyga wyszła.

 

Ciasto do naleśnika było z mąki owsianej i kukurydzianej. Bezecnie pokropiłam mamałygę w środku ostrym keczupem. Pycha.

Ciasto do naleśnika było z mąki owsianej i kukurydzianej. Bezecnie pokropiłam mamałygę w środku ostrym keczupem. 

Można dorzucić gotowaną fasolkę, kukurydzę albo surową paprykę i co tylko kto chce.

Pycha.

 

Pudełkowo – pracowo

Jedzenie pudełkowe świetnie wpływa na zdrowie i stan portfela. Przedstawiam pudełko pracowe, jedno z wielu.

Zawartość: pak choy czyli chińska kapusta uduszona z przyprawami, czosnkiem, koperkiem. Do tego tofu i młode ziemniaczki. Na wierzchu świeży koperek plus pachnąca para. Jest ciepło, w pracy mogę zjeść to na zimno. Smaczne. Dla lubiących ekscesy polecam keczup.

2016-06-19 10.43.54

Niskokalorycznie

Śmigam po kuchni w Cronometerem. Jem pięć razy dziennie po 300 kcal, no czasem nieco więcej. Staram się dopasować to do wysiłku ponoszonego na siłowni. Na dodatek zapisałam się na karate.

Oto niewiele ponad 300 kcal:
– Ziemniaki (na parze) 200g
– Buraki (na parze – niedogotowane) 190g
– 15 g namoczonych przez noc pestek dyni
– Dymka, kolendra, koperek, sól, pieprz

obiad04

Szpinak na ciepło

Udusiłam górę zieleniny z kostką tofu i dwoma ząbkami czosnku. Zielenina: głównie szpinak, poza tym liście z pęczka rzodkiewki i dorodne liście z młodej kalarepki, nieco kolendry. Dodałam sporo czosnku – kilka ząbków, odrobinę papryki, groszku zielonego i kukurydzy (meksykańska mieszanka z puszki, zostało po podróży, więc wykorzystuję powolutku). Do tego naleśnik z pełnoziarnistej mąki (woda, mąka, chili i sól).
 
To było zielone burrito.
 
Koperek też by się przydał, ale ponieważ grzecznie leżał w lodówce, więc o nim zapomniałam.🙂

obiad06

 

 

 

Buraczane śniadanie

Takie właśnie było. Ostro buraczane. 4 buraczki na parze plus garść posiekanej rukoli, tofu starte na tarce – ćwierć kostki. I rukola. Dużo jej mam, bo zaopatruje mnie już rolnik z kooperatywy. Sezon ruszył i lodówka pęka w szwach pod naporem salat i wszelakiej zieleniny. Ledwo się wyrabiam z przejedzeniem tego. Moja rukola jest zupełnie inna od tej z marketu. Ma mocne, twarde liście, jest bardziej esencjonalna. Pycha. Jak widać posypałam namoczonymi pestkami słonecznika. Namoczone ziarenka są dużo lepsze od zwykłych suchych. I lepiej się przyswajają. Do tego oczywiście przyprawy wg uznania, mnie wystarczyła sól i pieprz.

Pomarańczowy blask z kolorowych rolet oprószył potrawę bajeczną poświatą.

obiad1

Jarzynki

Marchew, ziemniak, pasternak albo pietruszka, seler, batat (dorzucony na koniec bo szybko się rozpada), wszystko razem uduszone w przyprawie do mięs, obojętnie zresztą jakiej, do złocistego kurczaka tez dobra. Na koniec garść pokrojonej rukoli i płatki drożdżowe. Bywa, że dorzucam dymkę, koperek, namoczone orzechy włoskie albo pestki dyni. Udało mi się zrobić zdjęcie krótko przed zniknięciem, późno sobie przypomniałam o moich obowiązkach dokumentalisty, zatem nie są to gigantyczne ilości, ale za to płatki drożdżowe ładnie wyglądają (drożdżowe płatki to przede wszystkim witaminy z grupy B – w tym witamina B1, B2, B5 i B6).

obiad2

Wielka kuchnia była moja

Najpierw poproszono mnie, żebym przy okazji zrobiła jedzenie dla jednego alergika i jednej osoby dbającej bardziej o zdrową dietę, ale wszyscy chcieli próbować i za drugim razem zrobiłam już dla wszystkich. Mięsożery nie bały się jakoś, że im zajęcze uszy wyrosną i  chętnie się zajadali, a ja się spełniałam jako misjonarka.

Niewielkie miałam możliwości, ale przyprawy do mięs rozwiązują wszystkie problemy😉

plener2

To są jarzyny uduszone w minimalnej ilości wody z dużą ilością suszonego koperku i przyprawy do kurczaka. Dodałam też nieco kaszy jaglanej, groszek z puszki i izolat białka sojowego. Papryka też tam była jak widzę, i dymka.

 

plener3

Tak wyglądała kuchnia , w której działałam

 

plener4

I wielki gar na zupę

Weganka w podróży

Taki zgrabne, pojemne i szczelne pudełeczko i sałatka poleży nawet kilka godzin. Tu jest sałata, rzodkiewka, kasza jaglana, dymka i przyprawy. Jak widać na obrazku dopełniam jeszcze paprykarzem nabytym po drodze.

plener1

Teraz w czasie wędrówek można kupić różne potrzebne rzeczy. W Krakowie niestety w miejscu, w którym mieszkałam nie udało się, zapasy porobiłam na Dworcu. Chociaż nasionka i warzywa są wszędzie, gorzej z mlekiem roślinnym i hummusem czy pasztecikami sojowymi.

Podróżny mikserek idealnie zdał egzamin.

plener5