II śniadanie reptiliańskie

Poczęstunek w porze II śniadania u Ani i Jarka.

Skład: drewniana jaszczurka, marchewka, sok z warzyw (w tym szpinak, cebula i marchew) oraz zupka dyniowa z pieczoną gruszką i świeżym aromatycznym rozmarynem. Zupka dyniowa zawierała oprócz ziemniaczka i kilku warzyw również czosnek, kolendrę, sól, pieprz, kurkumę, cynamon i imbir. Absolutnie mnie powaliła, i zupka, i żoliborski całokształt estetyczno klimatyczny.

ii-sniadanie

 

Dlatego nie kupuję albo rzadko

Rzecz jest o składniku l-cysteina (E920). Niby drobiazg, ale warto wiedzieć. O mrożonym cieście też tu jest (Chiny nam zdecydowanie podpadły już niejeden raz).
Link do całości: O świeżym pieczywie z marketów

Z kolei tu mamy nieco o propionianie wapnia (E-282) przeciw pleśniom i sorbinianie potasu (E-202), który może wywołać reakcje alergiczne.
Poza tym „z oczywistych względów w reklamie pieczywa głęboko mrożonego pomija się informacje takie jak:
– faktyczne miejsce produkcji, które może być bardzo odległe (na przykład Rumunia dla pieczywa sprzedawanego we Włoszech Przeczytajcie: 25 proc. pieczywa w supermarketach to mrożonki z Rumunii)
– jakość i pochodzenie mąki
– zawartość błonnika i substancji odżywczych
– ilość i rodzaj przyspieszaczy, polepszaczy (stabilizatorów, barwników) i konserwantów
– dodatek oleju lub związków wiążących wodę
– data zamrożenia
– dane, iż ziarna zbóż w pieczywie typu „fitness” to często jedynie około 2%”
Całość tu: O świeżym ciepłym pieczywie z supermarketów

Dalej mamy taki tekst: „Sfotografowaliśmy ulotkę z opisem pieczywa oferowanego w Lidlu. Odczytaliśmy skład oferowanych produktów i przestaliśmy się dziwić, że sklep go ukrywa. Bo jeżeli zwykła bułka pszenna zawiera fosforan wapnia, diglicerydy, chlorek wapnia, emulgatory, stabilizatory, to już od samego czytania odechciewa się jeść. A jak sprawdzi się skład ciasta francuskiego nadziewanego kiełbasą, czyli hot doga, to dowiadujemy się, że oprócz mięsa zawiera ono mleczan, azotyn i benzosan sodu, sorbinian potasu, modyfikowaną skrobię ziemniaczaną, a także liczne enzymy, takie jak alfa amylazę, amyloglukozydazę, oksydazę itp., to chce się jak najdalej uciekać od takich smakołyków.
Źródło: Świeży chlebek z hipermarketu z głęboko mrożonego ciasta

I Jeszcze jedno źródełko do całości: Świeże pieczywo prosto z pieca w biedronce, lidlu i marketach

Smacznego

Makaron i tofu

pap2

Makaron jest z żytniej mąki (zauważcie, że ostatnio nic nie ma z pszennej u mnie, wykryłam bowiem związek pomiędzy złym stanem zdrowia w pewnych aspektach, a mąką pszenną, niestety). Dip – zmiksowane na gładko w moim ultra-skutecznym blenderze: tofu, cebula, płatki drożdżowe, chili, łagodny keczup, sól, pieprz; i dymka.

Wegańska kulinarna imprezka (skromna fotorelacja)

Imprezka była pt „gramy w Mafię” i graliśmy! Jak zwykle w takich razach wszyscy przynoszą swoje jedzenie, a gospod-arz/-yni robi coś ciepłego na ząb, herbatę i ofiarowuje miejscówkę, tudzież naczynia. Pełne i obolałe ze śmiechu brzuchy gwarantowane.

ur1

Cudowna jarzynowa zupka z brokułami zagęszczona mąką kukurydzianą.

 

ur9

Hummusy wszelakie, kupne i własne (plus ciasto ze śliwkami. które wdarło się na początek sesji zdjęciowej niepostrzeżenie😉

 

ur8

Osobiście zrobione powidła ze śliwek, bez cukru, słodkie jak marzenie a przyprawione goździkami, chili, pieprzem, cynamonem i kardamonem (czysty obłęd, znikła jak duch)

 

ur7

Zupka wizualnie w formie konsumpcyjnej

 

ur3

To jest coś mega kalorycznego, ultra słodkiego i przepysznego: ciemna czekolada w kruchym cieście zapieczona w piekarniku.

 

ur4

Fast przekąski

 

ur2

Wegański tort z karobu i kawy (akurat ktoś z nas miał urodziny), zrobiony przez kolegę, który jest mistrzem wręcz. Przepisu nie podam, bo nie znam i na wszelki wypadek znać nie chcę😉

Ostatnia działkowa wyprawa

Niedawno nagle się okazało, że jadę na działkę. Miałam pół godziny na przygotowanie się i nieoczekiwanie pobiłam wszystkie swoje rekordy. (Bardzo chciałam poczęstować kolegę, który mnie tam zawiózł, pysznym jedzonkiem.)

Zupka dyniowa: dynia, ziemniak, marchew, cebula, warzywko, curry, sól, pieprz – dobrze zmiksowane na gładką masę. Była gorąca, kiedy wyłożyłam ją do miseczek, bo nie zdążyła wystygnąć po drodze, ciepło było.
Twarożek z tofu: tofu, mleko sojowe, cebulka, koperek, sól, ocet jabłkowy – zmiksowane lekko blenderem.
Do tego chleb na zakwasie ze sklepu, pomidorki i śliwki i była fajna ucztka.

ob3

Kolejny „pracowy” wiktuał :)

To jest pyszna zupka: ziemniaczek, marchewka, cebula, liście pietruszki i selera, troszkę dyni, niesłodzone mleko sojowe, nieco izolatu białka sojowego dla większej mocy, przyprawy i koperek, olej rzepakowy (na końcu). Bardzo proste i bardzo pyszne, bo jarzynki z kooperatywy mają zdecydowanie lepszy smak niż te z marketu i są świeższe. Naprawdę nie ma problemu z jedzeniem, kiedy się jest w pracy. Nie trzeba biegać po knajpach w porze lunchu i wydawać kupy kasy. Taka zupka zrobiona rano jest długo ciepła, mam pojemniczki o 100% szczelności i gra, i wiem co w niej jest🙂

Piszę to dlatego, że wiele osób twierdzo że nie może być na jakiejkolwiek diecie z powodu pracy. Dla chcącego nic trudnego.

ob1

„Pracowo” pudełkowe

Kiedy jadę na cały dzień do pracy ładuję moje jednodaniowe frykasy do pudełka, z którego nic nie wycieka, Oto przykład:
gotowane ziemniaki (albo na parze albo w wodzie z konkretną przyprawą np do złocistego kurczaka albo do grillowanego mięcha), namoczone glony, dymka, cebulka, żółta papryka, rzymska sałata odrobina tofu, jak zwykle. Przyprawy w tym: zmielony sezam, ocet jabłkowy i olej rzepakowy, pieprz cytrynowy.

s002

Szaleję z pomidorkami

Dostaję czasem 5, albo 3 kilo. Wybieram te najmiększe, robię z nich sok albo zupę. Reszta ląduje w sałatkach, ciepła i słodka (nigdy nie trzymam ich w lodówce, tracą smak).

Co tu mamy? Rukolę albo sałatę, pomidory, rzodkiewkę (ze wsi, a konkretnie z kooperatywy spożywczej), tofu, dymka, ryż, sok z cytryny, pestki słonecznika,przyprawy, tu chyba nawet oliwki wylądowały.

s001

Eksperymenty na zwierzętach

Prof. Andrzej Elżanowski z PAN (…): sama unijna dyrektywa jest mało restrykcyjna. – Jest dużym zwycięstwem lobby biomedycznego na poziomie europejskim. Na dodatek wdrożenie jej w Polsce degraduje tę dyrektywę na każdym kroku. Gdzie tylko można, przepisy są psute, osłabiane lub pomijane. Taka jest najwyraźniej polityka urzędników, niewątpliwie kierowana przez lobby eksperymentatorów.
Kim są „eksperymentatorzy”? – To stosunkowo niewielka społeczność badaczy, którzy nie umieją robić nic innego, tylko eksperymentować na zwierzętach. Oparli na tym swoje kariery naukowe i walczą o status quo – mówił prof. Elżanowski. – Napędza to przemysł biomedyczny, farmaceutyczny, w którym jest dużo pieniędzy. Niektóre instytuty z tego żyją – dodał.

Więcej tu, polecam: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/

elż