Właśnie jem

Dokonuję profanacji, bo wrzucam foto na bloga prawie w trakcie jedzenia. Na usprawiedliwienie dodam, że już kończę 🙂 Właściwie skończyłam. Było pyszne, zwłaszcza pół surowy brokuł, ale kaszka z warzywkiem też mnie pozytywnie sponiewierała.

Na zdjęciu pół szklanki gotowanej kaszy gryczanej (z warzywkiem i solą), pół szklanki soczewicy (ugotowanej ze zmieloną trawą cytrynową, pieprzem cytrynowym, warzywkiem i solą), pyszny świeżutki ogórek kiszony i potraktowany delikatnie gorącą parą brokuł, wcale nie rozgotowany. Właściwie to była 1/3 brokuła. Reszta czeka. Dodam ją do zupki.

brokuł

Reklamy

Kapustka kiszona mocno udziwniona

Jak ją udziwniałam?
Dodałam do drobno posiekanej kiszonej kapusty następujące rzeczy:

  • kawałek awokado
  • ogórka kiszonego
  • garść kiszonej marchwi (poleżała w wodzie po ogórkach ponad tydzień razem z czosnkiem i ziarenkami pieprzu)
  • dymkę
  • koperek
  • suszony czosnek
  • pieprz
  • sól
  • pomidorki suszone z oleju

Niestety, zapomniałam zrobić zdjęcie, ale musiałam uwiecznić tą chwilę z jakiegoś powodu i wrzuciłam wpis.

Kapusta stożkowata z czerwonymi liśćmi

Czerwona kapusta stożkowa – najnowsze moje odkrycie.

Wyjątkowo delikatna i chrupiąca. Narobiło się tych dobrych rzeczy w sklepach, aż miło kupować i testować. Podgotowałam ją delikatnie w niewielkiej ilości wody, dodałam starte jabłuszko i sok z limonki, sól i pieprz. Obok kasza gryczana, tempeh duszony z cebulką, pomidorek z octem balsamicznym, kilka kawałków awokado, nieco świeżutkiego pysznego hummusu i parę strzępków koperku. Obiadek dokładnie w stylu mojego córciaszka. Hummus tym razem mocno czosnkowy, najwyraźniej reaguję indywidualnie na jesienno zimowy okres przeziębieniowy. Ostatnio często chodzę naczosnkowana na pół kilometra 😀

obiad

Kotleciki z kaszy gryczanej

DSC04097

Kotleciki zrobiłam z kaszy oczywiście, gryczanej, skleiłam mąką jaglaną, smak poprawiłam siemieniem lnianym (zmielonym) i przyprawami (sól, pieprz i co tylko chcecie np curry czy chili, ja dodałam gotowca do mięsa), dodałam w dużych ilościach szpinaku, bo miałam. Nawet niezłe wyszło, ale mdłe nieco, więc jadłam to z chrzanem i chińszczyzną ze słoika. Te kotleciki nie były smażone, nie smażę co do zasady, wrzuciłam je na papier do pieczenia w piekarniku i sobie tam posiedziały w wysokiej temperaturze ponad pół godziny. Tym razem dorzuciłam do nich tofu naturalne, które ostało się w lodówce, można dodać soję gotowaną albo soczewicę, jak kto chce. Wbrew pozorom potrawa nie jest pracochłonna, idealna jako sposób na zagospodarowanie resztek.

Z jasiem

Fasolkę jasia uwielbiam i mogłabym jeść łychami bez niczego, i robię to bardzo często, zwłaszcza że ostatnio jest świeży na bazarze do kupienia i nie trzeba go moczyć dobę. Tu prostota: jaś, kasza gryczana posypana płatkami drożdżowymi, które mi jakoś wybitnie pasują do posypywania i posiekanym szczypiorkiem, i ogórek kiszony. Takie fasolki dobrze jest w czasie gotowania potraktować odrobiną sody oczyszczonej, skórka robi się mięciutka i mniej szaleje w jelitach.

DSC04103

 

Córciaszkowy obiadek

Zrobiła mi córeczka. Wart udokumentowania.

Kasza gryczana, wstążeczki z marchewki wykąpane w occie jabłkowym, i potrawa z uduszonych pieczarek z dodatkiem czerwonej fasoli i suszonych pomidorków, uduszonych oczywiście na oleju z tychże suszonych pomidorków (albowiem były to pomidorki zasuszone skąpane w oliwie). Do tego lekko potraktowane parą brokuły. Palce lizać.

DSC03567

Zaprosiłam gości

Ponieważ moi goście byli mięsożercami, postarałam się zrobić im coś co ich mocno nasyci, żeby mi nie wyszli głodni. Na co dzień, jak na moje standardy, jedzą tłusto i ciężko, coś trzeba było zrobić mocno energetycznego i sycącego.

Na pierwsze danie była zupka z soczewicy: zielona i czerwona soczewica, marchew, cebula, ziemniaki, korzeń i natka pietruszki, koperek, ząbek czosnku, przyprawy (bazylia, majeranek, sól, pieprz, lubczyk). Po ugotowaniu większość zupy lekko zmiksowałam. Część soczewicy pozostawiłam niezmiksowaną. Zabieliłam mlekiem kokosowym. Posypałam koperkiem i lekko zrumienionymi płatkami migdałowymi

Na drugie placuszki z kaszy gryczanej i tofu: tofu, gotowana kasza gryczana, cebula i szczypior drobno posiekane, koperek, mielone siemię lniane, odrobina oliwy, sól, pieprz, mąka grochowa do sklejenia. Ciasto sformowałam w placuszki i usmażyłam na oleju.

Do placuszków gotowy sos słodko kwaśny doprawiony suszonymi pomidorami, chili i mlekiem kokosowym.

Oprócz tego podałam ryż z warzywami: dodałam do gotującego się ryżu brązowego pokrojoną marchewkę, pietruszkę, natkę, cebulę i na koniec paprykę. Dużo curry i kurkumy, sól, pieprz. Tu jest duża dowolność – ryż, marchewka i curry to baza, resztę można sobie urozmaicać w zależności od zawartości lodówki.

Dip z jarmużu: posiekany jarmuż leciutko podgotowany i zmiksowany z orzechami włoskami, siemieniem lnianym, papryką czerwoną, bazylią, płatkami owsianymi, cebulką, sokiem z cytryny, czosnkiem, pieprzem, solą.

Na deser budyń ze zmiksowanego banana i mango z odrobiną mleka sojowego i borówkami amerykańskimi w środku.

Potem kawa po turecku z mlekiem sojowym dla dzieci – tym słodkawym z żyrafą (lubię je najbardziej do kawy)

Smakowało.

biad duży

Obiadek w trybie awaryjnym

Nic, no.. powiedzmy, że prawie nic nie miałam w kuchni, stan przed-zakupowy. Tak zwana pustynia w lodówce.
Wczorajsza kasza gryczana – 1 porcja – plus mąka owsiana, płatki owsiane, nieco oliwy i mąki kartoflanej, co by się nie rozpadło, plus woda, pieprz, sól, posiekana resztka grubej dymki, która cudem jakimś się uchowała i podsychała w kącie lodówki.
Z tego nabierałam łyżką małe porcje i wrzucałam je bez tłuszczu na patelnię. Mam jedną patelnię służącą mi jedynie do robienia mac i innych naleśników bez tłuszczu, więc na tą patelnię wrzuciłam małe porcje ciasta, uklepałam co by nie były sterczącą kupką i pod przykryciem usmażyłam.
Wydobyłam z kolejnego zakamarka słoik sałatki w occie – ogórek, papryka, marchew, cebula – i dorzuciłam, co by nie było mi zbyt sucho przy jedzeniu. Zabijcie mnie – nie wiem, kto mi ten słoik podarował, kompletnie nie wiem, ale być może dzieci. Placuszki i sałatka idealnie się dopasowały. Na zdjęciu skromnie, bo placuszki znikały w mojej paszczy szybciej, niż mogłam zrobić zdjęcie, obok druga łapczywa paszcza, która bardzo gustuje w takich placuszkach.

Mam miłego gościa, który jest u mnie na wczasach i pobiera nauki chodzenia przy nodze, siadania i ogólnie posłuszeństwa (jest gimnazjalistą, który jakoś się uchronił przed podstawówką, więc lekko nie jest).

DSC01473

DSC01476

Kasza

Kasza gryczana – niepalona ugotowana (może być z czerwoną soczewicą, jest pożywniejsza, a soczewica się pięknie rozgotowuje i nawet jej nie widać) i przykryta ogromną ilością roszponki oraz posypana posiekanymi rzodkiewkami i polana lekko wstążkami miazgi sezamowej albo tahini (kupiłam zmiażdżony sezam, jest bez jakichkolwiek przypraw, tak się składa, że obok mnie jest punkt hurtowy i detaliczny). Na to wszystko odrobina soli i szczodrze pieprz. Było pyszne, zwłaszcza jak chwilkę poleżało i rzodkiewka się przegryzła z pastą i solą. Dorzuciłam jeszcze pomidorka.

Obiad w rzodkiewce

Obiad w rzodkiewce

Kasza gryczana z pieczarkami

obiad

Gryczanka jest nie tylko z pieczarkami. Oprócz uduszonych w całości lekko popieprzonych pieczarek jest w tym daniu uduszona jedna cebula z majerankiem, pokrojona w paseczki surowa kapusta pekińska, dymka i zestrugana pomarańczowa papryka. Tłustojady mogą sobie cebulkę i pieczarki podsmażyć na oleju. Nie chciało mi się tym razem traktować wszystkiego wyszukanymi przyprawami, ale przecież można dodać bazylię i czosnek do surówki, albo tahini.
Na koniec posypałam kaszkę łyżką mielonego siemienia lnianego i wrzuciłam kilka okruchów soli. Nie solę potraw w trakcie ale jestem uzależniona i lubię czasem poczuć smak soli, więc na końcu trochę nakruszyłam.

🙂

Zaczęło się od wysiania fasolki mung na kiełki

To jest namoczona fasolka mung, którą – kiedy spęczniała – przerzuciłam na sitko. W tym sitku od czasu do czasu przepłukuję ją wodą. Prawda, jak ślicznie wyglądają? To wczorajsze zdjęcie. Dzisiaj były jeszcze dorodniejsze, więc zaczęlam je jeść. Więc zaczęło się od tej fasolki, a teraz jest jej za dużo, za gęsto i nie nadążam z jedzeniem. 🙂

Posiekałam pekinkę, na to wrzuciłam kiełki, a na kiełki pomidora i dymkę. To wszystko potraktowałam swoimi ulubionymi ziołami, dzisiaj była to przede wszystkim kurkuma i imbir. Jest duża dowolność przyprawowa i zostawiam ten temat inwencji artystów surówkowiczów. Nie dodałam żadnego oleju, bo nie trzeba, wystarczył mi sok z połowy cytryny. Ale jeśli ktoś lubi akurat się ponatłuszczać – jakikolwiek olej, rozgniecione awokado lub miazga sezamowa jak najbardziej zalecana. Ewentualnie mielone orzechy czy pestki. Weganie powinni jeść codziennie różne pestki, orzechy i takie tam, jasna sprawa.

Stosowne foto załączam (to jest duży głęboki talerz, full):

surówka z kiełkami

Nie jestem pomidorojadem, ale zdecydowanie lepiej tak to wygląda, dlatego dodaję. Estetyka potrawy dobrze robi mi na trawienie.
Do tej fury trawska dodałam solidną porcję ugotowanej niepalonej kaszy gryczanej i soczewicy. Ledwo zjadłam.
To znaczy nie zjadłam, pękłam, umarłam, a potem zmartwychwstałam. Trochę zostało na potem. Kolejna śmierć z rozkoszy. 😉