Nowe selerowe pomysły

I oto Otwarte Klatki działające kulinarnie, propozycja z Youtube. Tłusta i smażona i wiem, że niektórzy takie lubią

Reklamy

Warzywno owocowa numerologia

Na pewno zauważyliście, że na jabłkach, cytrusach, bananach i innych owocach, ale również niektórych warzywach kupowanych w supermarkecie, widnieją naklejki. Na tej naklejce (bądź opakowaniu) widnieje rząd cyfr, zgrupowanych w 4- lub 5-cyfrowy kod. Kod nazywa się PLU od Price Look-Up, i jest nadawany w celu łatwiejszej identyfikacji produktu. Co to dla nas oznacza? Pozwala na natychmiastowe odróżnienie roślinności hodowanej konwencjonalnie od żywności biologicznej i transgenicznej (GMO). Numer mówi nam ponadto o pochodzeniu produktu, jego rodzaju i rozmiarze. Zainteresowani mogą sprawdzić swoje ulubione owoce czy warzywa tutaj http://plucodes.com/search_wizard.aspx?s=1
Warto jednak zapamiętać podstawowe zasady wyszczególnione na fotografii!
kody
Złowione w przepastnych zasobach fejsbuka. Autor nieznany, rozpowszechniane pro publico bono.

Szparagi

Coś ostatnio mało przepisów kulinarnych wrzucam. Ale za to kiedyś było dużo i leżą tam gdzie je położyłam cały czas. Kto chce, może sobie kliknąć na przepisy w tagochmurze albo w kategoriach ( z boku po prawej) i będzie miał. Co ja tu o jedzeniu mogę napisać poza tym, że codziennie wypijam morze szejków,  a w nich góry sałaty, pietruszki i kapusty pekińskiej, od czasu do czasu kabaczka albo dynię oraz różne owoce. Za słodko nie jest. Dzisiaj nieoczekiwanie wmaszerowało potomstwo do domu i zobaczyło mnie w obcisłych spodniach do biegania i kusej koszulce w kuchni, po czym zakrzyknęło w głębokiej emocji – „mamo, jak ty schudłaś, wyglądasz jak anorektyczka jakaś’, dziękuję pięknie potomstwu za dobre słowo. Poza szejkami codziennie kilo słodkich marchewek, nauczyłam się wybierać te najsmaczniejsze i gryzę surowe – są świetne, kiedy się jest poza domem i głód dociśnie. Pyyycha.

Tak całkiem na surowo nie jest, bo codziennie prawie coś sobie gotuję. Dzisiaj była to mrożona fasolka szparagowa i szparagi. Szparagi gotowałam sobie w życiu tylko raz i były paskudne i włókniste, prawie nic tam się nie nadawało do jedzenia, więc więcej tego nie zrobiłam, ale ponieważ ktoś niedawno podrzucił w dyskusji na foro sensownego linka o gotowaniu szparagów, więc od razu chciałam wypróbować. Jest sezon na szparagi, trzeba korzystać dopóki są. Te, które nabyłam teraz były wielkie i białe. Nawet po zdjęciu wiórów z wierzchu zostało jeszcze dużo dobrego ze środka. Było naprawdę bardzo smacznie, chociaż były to najzwyklejsze szparagi z wody beż żadnych udziwnień. Następnym razem zamówię zielone. (Zamówię, bo zaopatruję sie w internetowym sklepie, tak mi najwygodniej co by nie chodzić i nie dźwigać ton paszy).

Teraz trochę teorii, której osobiście nigdy nie jestem w stanie spamiętać.

Wartości odżywcze na 100 g szparagowego produktu wg Cioci Wiki 🙂
Składniki pokarmowe Witaminy Składniki mineralne
woda 93-94 g witamina A b.d. magnez 14 mg
energia 17-20 kcal witamina B1 25 mg fosfor 52-60 mg
błonnik 2,1 g witamina B2 170 mg żelazo 1-2,14 mg
białko 1,7-2,2 g witamina B6 0,09 mg sód 2 mg
tłuszcze 0,12 g witamina C 5-30 mg wapń 20-24 mg
węglowodany 3,9 g witamina PP 1 mg potas 202 mg

Tu jest stronka o gotowaniu szparagów, nie będę nic kopiowała, bo to bez sensu, jest to długie, wyczerpujące informacyjnie i można tam zajrzeć: http://puszka.pl/przepis/3150-gotowanie_szparagow-przepis_podstawowy.html

Smacznego i zachęcam, bo szparagi to fajne urozmaicenie.

Poza tym gotuję sobie często brokuły albo kalafiory, robię smaczne sałatki z pomidorków i roszponki. I wydaje się, że ciągle jeszcze chudnę, mam z czego pomimo mojego anorektycznego wyglądu, co szczególnie widzę, kiedy robię pompki albo deskę. Nie ważyłam się, nie mam wagi, więc nie wiem na jakim jestem etapie.

Wykład, wykład, wykład

Teraz będzie wywiad z dr Ewą Dąbrowską, internistką, bardzo niezwykłą osobą. Leczy ludzi owocowo warzywnymi postami. Jest bardzo wierząca, wydaje mi się, że wiara jest bardzo ważnym elementem leczenia, co potwierdzają efekty leczenia np anonimowych alkoholików.

Ciekawe, z wykładu dowiedziałam się, że zwierzęta po jednym – kilku miesiącach jedzenia gotowanego żarcia zdychają. Słucham z zaciekawieniem, bo zamierzam wyleczyć sobie moją przypadłość przy pomocy diety i mam pewność, że tego dokonam. Interesujące są spostrzeżenia dotyczące zachorowań na raka. proszę posłuchać obu części.

Wesołych Świąt

Oto co wyprodukowało na FB Centrum Zdrowego Stylu Życia – Qzdrowiu.org:

DOBRA RADA dla będących na diecie.
Jak wytrzymać przy świątecznym stole jeśli jesteśmy na diecie ? Jak nie dać pokusom? Jak wzmocnić w sobie silną wolę i konsekwencję w działaniu?

1.  Zdrowo się najadamy przed świątecznym śniadaniem, obiadem czy innym posiłkiem (o którym wiemy na pewno, że stoi w sprzeczności z zasadami naszej diety). W przypadku diety, którą polecamy idealnie będzie zrobić sobie wcześniej DUŻEGO szejka z ok. 12 dojrzałych bananów, płatków owsianych, łyżeczki kakaa, łyżki zmielonego siemienia lnianego i szklanki mleka roślinnego lub wody. Zapełniamy nasz brzuszek owocową przyjemnością tak by nie było w nim miejsca na NIC więcej, po czym udajemy się na proszony obiadek ,śniadanko czy inną jedzeniową orgię 🙂

2.  Przygotowujemy sobie zawczasu miskę z pokrojonymi warzywami i owocami do podjadania w czasie wspólnego posiłku, nawet jeśli przed świętowaniem napełniliśmy nasz brzuch, może okazać się, że czas spędzony przy stole sprawi, iż poczujemy się znowu głodni. Miejmy własne przekąski.

3.  Za każdą niezjedzoną niezdrową potrawę przyznajemy sobie punkty przyjemności. Wcześniej ustalamy za ile punktów przyjemności możemy potem sprawić sobie prawdziwy wymarzony prezent np. fajną bluzkę, godzinę masażu czy coś innego, czego sobie na co dzień nie dajemy, a co nie stoi w sprzeczności z zasadami diety. Tym więcej punktów przyjemności – tym więcej prezentów 🙂

4. Przed pójściem na święta, doedukujmy się w kwestii żywieniowej. Wypiszmy sobie na kartce powody, dla których warto nie jeść danej rzeczy – na każdy zakazany na diecie produkt 5 podpunktów (w skrócie może to wyglądać tak np. słodycze – tuczą, psują zęby, zakwaszają, uzależniają, puste kalorie z których powodu mamy mniej miejsca na zdrowe jedzenie).

5. Poznajmy naukowe dowody przemawiające za stosownością naszego podejścia. Poczytajmy trochę na ten temat, Wypiszmy sobie najbardziej ciekawe dla nas cytaty dotyczące zdrowego odżywiania.

6. Wypiszmy też sobie wszystko to co chcemy uzyskać będąc na zdrowej diecie, motywujmy się naszymi celami, stwórzmy wizję tego, jak piękni, zdrowi, silni i radośni będziemy trwając w swoich postanowieniach. Wiedzmy dokładnie jaki jest nasz cel i czemu przeszliśmy na dietę. Takich motywujących pozytywnych skutków diety powinno być minimum 10.

7.  Miejmy pozytywne podejście do naszej diety i naszego sposobu odżywiania. W przypadku gdyby ktoś was do czegoś namawiał lub się z was śmiał-pamiętajcie, że to jak z rzucaniem papierosów, alkoholu czy innej używki: namawiają, śmieją się itd., a jedyne co trzeba zrobić to wytrwać i nie dać się tym, którzy jeszcze z jakiś powodów nic ze sobą nie robią i najpewniej zazdroszczą wam siły i determinacji, które macie 🙂

Jeśli dieta ma przynieść zdrowie, wyleczyć z choroby lub pomóc w osiągnięciu celu to po prostu wszelkie zaczepki i nalegania potraktujmy jakby ktoś namawiał was do jedzenia gwoździ lub śmiał się, że ich nie jecie. Gdyby faktycznie tak było, z łatwością trwali byście w postanowieniu niejedzenia gwoździ. Taka zmiana sposobu myślenia może pomóc 😉
Tutaj kłania się też asertywność – świetne pole to ćwiczeń 🙂

PODSUMOWUJĄC:
Oprócz pełnego zdrowych rzeczy brzucha, dobrego humoru, pozytywnego nastawienia, sztuczek asertywności i michy żarcia, weźmy ze sobą sporządzone wcześniej notatki. To wszystko pomoże wam wytrwać przy naszych postanowieniach dietetycznych 🙂

Ogromnym plusem jest to, że będąc konsekwentnymi w kwestii diety, nawet w czasie świąt, damy sobie dodatkową porcję siły i motywacji do tego by później zdrowo żyć i realizować cele.

Każde zrealizowane pomyślnie postanowienie daje nam dużo energii i wzmacnia naszą siłę woli. Wytrwanie przy postanowieniu diety przełoży się też na większą siłę woli w innych dziedzinach życia.

Pamiętajmy też, że nasza postawa może zainspirować naszych bliskich, którzy w większości też potrzebują zdrowej diety. Widząc konsekwencje w waszym działaniu, będzie im łatwiej podejmować zdrowe wybory i trwać przy nich. Nasze zachowanie podczas rodzinnego obiadku, może w rezultacie nawet uratować komuś życie. Świeć dobrym przykładem 🙂

BĄDŹ ZMIANĄ, KTÓREJ PRAGNIESZ!

Życzymy wesołych, smacznych, zdrowych, dietetycznych i konsekwentnie spędzonych świąt!
Zawsze dla Was, Zawsze Q Zdrowiu 🙂

Jagna Kaja Szulczewska, coach, trenerka zdrowia.

Kolorowe śniadanie

Poniżej królicze śniadanie z wczoraj. Dzisiaj za to, z okazji tłustego czwartku, zjadłam sobie na śniadanie paczkę pysznej cykorii i wielgachne szarorenetkowe jabłko. Za chwilę zrobię sobie jeszcze wielkiego zielonego szejka, bo nie czuje się nasycona. Jaki świat jest piękny, kiedy żyje się na zielono. Zamieniłam pieczywo na liście, co za miła sercu (i ciału) odmiana.

IMG_0008

Surówka: kapusta pekińska, pomidor, papryka słodka, cebula, sok z cytryny, kurkuma, pieprz, masala. Ilość – dwa głębokie talerze. Chrupałam i chrupałam, i było pysznie.

Szejk - odrobina wody, dwa małe jabłka (szare renety), 1/3 paczki szpinaku. Jest mocno wciśnięty dlatego wydaje się go być mało.

Szejk – odrobina wody, dwa małe jabłka (szare renety), 1/3 paczki szpinaku.

Gotowy szejk, dodałam do niego jeszcze wit. D wysypaną z ampułki. smacznego.

Gotowy szejk, dodałam do niego jeszcze wit. D wysypaną z ampułki. Smacznego.

Teraz

Wczorajszy wpis był hedonistyczno biesiadny. Będzie sporo takich, pomimo, że ja sama do połowy marca albo i dłużej będę rygorystycznie spożywała wyłącznie jarzyny i owoce. Będzie, bo już są i czekają na opublikowanie..

Na dzień dzisiejszy, piąty dzień dietowania, segreguję doświadczenia. Nauczyłam się szybko przygotowywać jedzenie w nowy sposób. Niespecjalnie się przejmuje przepisami, wczoraj na obiad ugotowałam sobie po prostu garnek brukselki, który posypałam czosnkiem, kuminem i pieprzem, tak jak lubię. Dzisiaj na śniadanie wielka micha surówki z pomidorów i pekińskiej z sokiem z cytryny i ziołami. Na kolację będą gotowane buraczki plus jabłka i cebulka albo fasolka szparagowa, jarmuż czy surówka z marchewki albo selera, kolejny szejk z jabłek i salaty. W zasadzie proste dostępne polskie jarzyny są całkowicie wystarczające. Chociaż czasem nie są to trzy posiłki, a cztery. Raz – dwa razy dziennie szejk z dużą ilością zielonego i niesłodkim owocem (szara reneta albo grapefruit). Poruszam się wśród tych zasad swobodnie, bo tak naprawdę nie różni się to zbytnio od mojej codziennej diety. Wykluczyłam tylko ziemniaki, pieczywo, orzeszki i kasze, więcej jem surówek. No i nie zerkam nawet na słodkości. O kawach i herbatach zapomniałam już dawno. Dzisiaj zaparzę sobie ziółek. Nie biorę pod uwagę jakichkolwiek produktów z taśmy produkcyjnej.

Co się zmieniło? Śpię mniej, niezależnie od tego, o której się położę, budzę się o 5 rano. Nie sypiam w ciągu dnia ani nie jestem zamulona. Mam dużo energii, bardzo dużo, aż siebie nie poznaję. Jestem lekka, zadowolone, czuję się cudownie, jak nigdy dotąd. Początkowe anomalie i lęki już minęły. Głód – nawet jeśli go poczuję – nie jest drżący i męczący. Po nocy jest dziwnie, trzeba szybko wypić kubek albo dwa wody, wtedy dziwność mija i spokojnie robi się śniadanie. Do ćwiczeń rzucam się jak szatan, potrzebuje ich bardzo, a po nich czuję się coraz bardziej bosko. Czasem zaboli głowa, ale nie mocno, migren nie mam już zupełnie od kilku lat, odkąd zostałam weganką. Prawie całkiem minęły uderzenia gorąca, ale odkąd przeszłam na weganizm nie były częste. Teraz nie mam ich prawie wcale, w każdym razie nie przypominam sobie z ostatnich 48 godzin ani jednego. Mam inne atrakcje. Czasem rano po obudzeniu czuję lekki ból brzucha (na głodówkach było podobnie tylko mocniej), mija po pierwszym porannym kubku wody. Z tego co wiem odrobina dyskomfortu jest normą, odtruwamy się, wyjadamy własne (pełne odłożonych trucizn) złogi, zupełnie jak na głodówce, tylko mniej drastycznie. Właściwie ta dieta to rodzaj głodówki, tyle że bardziej komfortowej. Wszystkie odczucia są nieco podobne, ale rozpuszczone w surówkach, przebiega to lajtowo. Jestem zachwycona.

Jako że przyjemności związane z głodowaniem są mi znajome, więc teraz nie odczuwam dolegliwości, które bym nazwala cierpieniem. Nic mnie nie dziwi. Patrzę już nawet spokojnie, kiedy moja córka piecze swoje pachnące jaglano daktylowe placuszki, już nawet ślina mi nie cieknie z kącika ust ku brodzie cienką stróżką skapując na biust 😉 (przepis na placuszki wkrótce).

Celem tej akcji jest schudnięcie dla poprawienias stanu nóg (bo biedactwa, odkąd więcej dźwigają, gorzej to znoszą) i wyeliminowanie stanu zapalnego. Od jakiegoś czasu tyję niemalże od oddychania, to będzie wielki ukłon w stronę moich zmęczonych życiem stopek. Stany zapalne miewają swoistą wolę przetrwania i odcięcie od od dostaw niektórych produktów jest jak najbardziej pożądane. Biochemikiem nie jestem, ale ktoś mi to wytłumaczył na tyle mądrze, że wiem jak to jest ważne. Podobno można sobie raz dziennie łyżkę mielonego siemienia lnianego – tyle o tłuszczach, kombinacja w jego składzie jest pożyteczna do moich celów. Inne szkodzą. Poczekam jeszcze z tym siemieniem, na tę chwilę poodtłuszczam swoje zasoby.

I oby dalej.

Jeśli się uda, będzie to wielka rzecz, godna odnotowania. Odnotuję. Teraz siedzę sobie i jem surówkę śniadaniową. Miłego dnia.

Ważne zasady przy diecie warzywno – owocowej

Stąd: http://www.dietawarzywnoowocowa.pl/p/o-diecie.html

„Niech twoje pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem”.
Hipokrates
(…)

Dieta warzywno-owocowa – niezupełna głodówka lecznicza
Ścisła dieta warzywno owocowa jest jednostronną dietą opartą o pokarm o najsilniejszych właściwościach oczyszczających i wspierających odnowę organizmu. Są to warzywa i owoce, najlepiej o jak najniższym indeksie glikemicznym i jak najmniej kaloryczne. Jednocześnie to forma postu od pokarmów typowo budulcowych i wysokoenergetycznych (białka, tłuszcze, węglowodany szybko wchłanialne). Dzięki temu organizm ma szansę przestawić się na odżywanie wewnętrzne, wykorzystując nagromadzone zapasy. Proces pozbywania się niepotrzebnego balastu jest powiązany z regeneracją i naprawą organizmu, podobnie jak przy głodówkach zupełnych. Hierarchia wewnętrznego odżywiania jest tak cudownie urządzona, że w pierwszej kolejności organizm „zjada” swoje patologiczne tkanki i złogi.

Dieta warzywno-owocowa często jest określana jako dieta owocowo-warzywna. Bardziej prawidłowa wydaje się jednak ta pierwsza nazwa ponieważ podstawą powinny być warzywa, jako te mniej kaloryczne i średnio rzecz biorąc bardziej sprzyjające procesom oczyszczania i odnowy.
(…)

  • BARDZO WAŻNYM uzupełnieniem diety jest wysiłek fizyczny dostosowany do możliwości (lekkie ćwiczenia, rozciąganie, spacery).
  • Do przygotowania posiłków używaj świeżych produktów z ekologicznych upraw i przechowalni (tzn. prawidłowo nawożonych, bez zanieczyszczeń i bez dodatków sztucznych substancji konserwujących).
  • Zadbaj o czystą wodę do spożycia.
  • Żuj jedzenie bardzo dokładnie. Każdy kęs powinien być maksymalnie przeżuty i dokładnie wymieszany ze śliną przed połknięciem.
  • Wypijaj większe ilości płynów pomiędzy posiłkami, nie w trakcie.
  • Celebruj posiłki! Zadbaj o wystrój stołu i estetyczne podanie potraw.
  • Nigdy nie jedz do uczucia pełnej sytości. Postaraj kierować się intuicją jeżeli chodzi o ustalenie ilości pożywienia i płynów.
  • Zadbaj o kontakt z naturą
  • Zadbaj o relaks psychiczny, obserwuj siebie i skup się na danej chwili. Wykonywanie prostych, codziennych czynności jak przygotowywanie posiłków, sprzątanie, praca w ogrodzie jest doskonałą drogą do wyciszenia. Na czas diety dobrze jest odciąć się na ile to możliwe od świata zewnętrznego (wyłączyć telefon, nie korzystać z poczty elektronicznej).
  • Przed rozpoczęciem długiej diety dobrze jest wykonać serię krótkich diet.
  • Zakończ dietę stopniowo. Okres przejściowy powinien trwać co najmniej 1/3 długości diety. Efekt diety zależy od dobrego jej zakończenia i może być całkowicie zniweczony poprzez szybki powrót do starych nawyków. W okresie przejściowym do spożywanych warzyw i owoców stopniowo dodawaj produkty z innych grup rozpoczynając od niewielkich ilości nieprzetworzonych węglowodanów, przykładowo: garść kaszy do zupy warzywnej, muesli z płatków zbożowych, brązowy ryż z owocami, pełnoziarnisty chleb z pełnego przemiału na zakwasie. W dalszej kolejności stopniowo dodajemy rośliny strączkowe (fasole, soczewice), nasiona, tłuszcze i białka. Dobrze jest również zaczynać dietę stopniowo. Zapewnienie łagodnych zmian na każdym etapie wpłynie pozytywnie na trwałość efektów diety oraz na samopoczucie w trakcie przemiany.
  • Świeżo wyciskane soki są zdecydowanie lepszym wyborem niż soki gotowe, dostępne w sprzedaży. W przypadku gotowych soków używaj nieprzetworzonych, bez dodatku cukru.